POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 4 (2689) z dnia 2009-01-24; Polityka. Sztuka Życia; s. 20-23

Rzeczy piękne. Starocie

Edyta Gietka

Lek na teraźniejszość

Ludzie chodzą wolno, obracają w dłoniach dziwaczne przedmioty. Koło, warszawski targ staroci, jest jak świat alternatywny do tego z galerii handlowej, zapchanej seryjną przewidywalnością.

Rzeczy rozłożone na betonowym placu Koła zaskakują swoją pojedynczością. Pewnego dnia przeszła wśród przedmiotów na Kole Catherine Deneuve. Kupiła srebrną zapalniczkę z grawerowanym logo (przepraszam, monogramem) dawnego właściciela. Kim był? Palił cygara, a może papierosy w cieniutkiej lufce..?

Pan Krzysztof rozkłada na betonie karbidową lampę z pierwszej wojny, żeliwny saganek, miedziane garnki. Czterdzieści lat w zawodzie szperacza. Ratuje życie przedmiotom oddanym na złom, wyrzuconym na śmietniki, obrosłym pajęczyną w starych piwnicach. Ale ich nie ożywia. To klient ma je wyczyścić, polerować, wyprostować wgniecenia. Nowy właściciel musi się zżyć z przedmiotem, który wybrał. Nie sztuka mieć pieniądze i iść do Desy.

– Za sto. Za sto dziesięć. Za ile? W lesie przedmiotów słychać głosy. Czy właściciele wybiorą dziś przedmioty? A może to one wybiorą właścicieli?

Wartość

Więc jeszcze śpią obserwatorzy i potencjalni nabywcy przedmiotów, gdy pan Krzysztof rozkłada na betonie przedwojenną paterę, srebrzoną ...