POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 31 (2716) z dnia 2009-08-01; s. 76-77

Świat

Roman Frister

Lekko nie będzie

Ostatnie oddziały amerykańskie opuściły irackie miasta, ale Irakijczycy, niby już na swoim, nie powstrzymają rozlewu krwi.

Mimo iż oficjalne irackie święto narodowe przypadło 17 lipca, w 51 rocznicę proklamowania republiki, w Bagdadzie niepodległość świętowano już 1 lipca, dokładnie jedną dobę po tym, jak ostatnie oddziały amerykańskie wycofały się z centrów wielkich miast. Tuż obok grobu nieznanego żołnierza, w tym samym miejscu, w którym Saddam Husajn odbierał defilady swojej armii, premier Nuri-al-Maliki i jego minister obrony Abdul Qadir, salutowali przejeżdżającym wojskom pancernym (czołgi importowane z Rumunii) oraz maszerującym jednostkom elitarnych służb bezpieczeństwa. Dwa helikoptery krążące w powietrzu oraz kilka kutrów rakietowych ulokowanych na lawetach miało symbolizować sprzęt irackich sił zbrojnych, który rząd w Bagdadzie chciałby nabyć za pieniądze uzyskane ze sprzedaży ropy naftowej.

Ale w Iraku rozbieżność między życzeniami a rzeczywistością wciąż jest olbrzymia. Tak więc pieniędzy na zbrojenia, a nawet na pokrycie dziury budżetowej, jak nie było, tak nie ma. Wprawdzie irackie zasoby ropy naftowej oceniane są na 5 mld ton, a 32 firmy – wś...