POLITYKA

Poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Polityka - nr 1 (2939) z dnia 2014-01-01; s. 30-32

Ludzie i wydarzenia / Ludzie i Wydarzenia. 2014. Kraj

Jacek Żakowski

Leszek pancerny

Czy spełnią się marzenia Leszka Millera o powrocie do władzy? Nikomu dotąd nie udało się wrócić z tak dalekiej podróży.

Pamiętacie „Rudego” trafionego przez Niemców? Wrak. Pancerz w błocie i sadzy. Wieża przekrzywiona. Lufa zwisająca ku ziemi. Tak z grubsza wyglądał Leszek Miller, kiedy w marcu 2004 r. tracił posadę szefa SLD. Obaj długo musieli wegetować, nim cudownym sposobem dostali nowe silniki i znów z pełną mocą ruszyli przed siebie. Rudy do Berlina; Miller do Kancelarii Premiera.

Gdyby wtedy, w marcu 2004 r., Miller zaczął komuś opowiadać, że po dekadzie może znów być pre­mierem, dla jego własnego dobra należałoby użyć kaftana bezpieczeństwa. Z dwojga złego lepiej by było, gdyby opowiadał, że jest Neronem lub Napoleonem. A proszę! 10 lat jeszcze nie minęło i poważni ludzie, nie tylko ­koledzy z Sojuszu, mówią o premierze Millerze, nie tylko w czasie przeszłym, ale także w przyszłym. Nie o ministrze Millerze. Nie o wicepremierze Millerze. Ale o Leszku Millerze – prezesie Rady Ministrów AD 2015. Nikt rozsądny nie twierdzi, że tak koniecznie będzie. Ale już fakt, ż...