POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 4 (2229) z dnia 2000-01-22; s. 3-9

Raport

Janina ParadowskaAgnieszka Zagner  [wsp.]

Lewa kasa, prawa kasa

Poważny kandydat w nadchodzących wyborach prezydenckich powinien zgromadzić 10–12 mln zł. Skąd je weźmie?

Finanse partii politycznych są jawne. Taka jest norma konstytucyjna, to samo mówi ustawa o partiach politycznych. Gazety publikują więc sprawozdania z kampanii wyborczych, w Wydziale Rejestrowym Sądu Wojewódzkiego w Warszawie i w Państwowej Komisji Wyborczej można przeczytać coroczne finansowe sprawozdania. Jednocześnie znawcy problemu zgodnie twierdzą, że nie ma większej fikcji niż owe rozliczenia. Tak naprawdę bowiem partyjne pieniądze kryje szczelna tajemnica, powszechne jest także przekonanie, iż finansowanie działań polityków jest jednym z poważniejszych źródeł korupcji. W Polsce nie wybuchła jeszcze afera związana z tajnymi partyjnymi kontami na miarę tej, jaka poruszyła ostatnio niemiecką opinię publiczną w związku z osobą byłego kanclerza Helmuta Kohla, ale może to się stać także naszym udziałem. Zbliżają się kolejne, coraz bardziej kosztowne, wybory – w tym roku prezydenckie, a za rok parlamentarne. Rozrasta się system partyjnej nomenklatury, podziału łupów.

Całej prawdy o finansach partii politycznych nie zna w Polsce nikt. Wiedza o nich jest składana z ułamków informacji, z przecieków oraz porównań – tego, co w sprawozdaniach po kampanii wyborczej, z tym, co widać było gołym okiem. Nikt nie jest w stanie objąć całości problemu korupcji w Polsce i nie wiadomo również, jaka jej część bezpośrednio wspomaga cele partyjne, a ile idzie po prostu do prywatnych kieszeni polityków mających wpływ na decyzje o rozstrzyganiu przetargów, przyznawaniu koncesji czy na tworzenie prawa. Ci, którzy zajmują się tym problemem, skłonni są twierdzić, że większość środków zasila jednak prywatne, nie partyjne konta. Poseł Ludwik Dorn, opracowujący nowe zasady finansowania kampanii wyborczych, wysuwa hipotezę, że jeśli we Francji z 5 proc. prowizji, jaką merowie, na których opiera się działalność partyjna, zbierają od różnych firm – 4,5 proc. idzie na cele ich ugrupowań, to w Polsce proporcje mogą być odwrotne. W społecznej świadomości, a także w gronie specjalistów utrwala się ...

Opowieści księgowych

Skarbnicy partii o finansach

Edward Kuczera, skarbnik SLD:
W SLD składka wynosi nie mniej niż 5 zł miesięcznie, a renciści, emeryci, bezrobotni płacą nie mniej niż 1 zł. Pieniądze te zostają w regionach i nie są przekazywane do centrali. Drugim źródłem finansowania jest wpisowe płacone przez każdego nowo wstępującego do partii w wysokości 10 zł, emeryci, renciści i bezrobotni płacą połowę. Do partii zapisało się już około 80 tys. członków, a do partyjnej kasy wpłynęło około 600 tys. jako wpisowe. SLD przyjęło także zasadę, że samorządowcy oraz inne osoby zajmujące centralne stanowiska wpłacają do kasy 7 proc. swojego uposażenia brutto. W przypadku parlamentarzystów przyjęto zasadę, że każdy z nich zobowiązany jest do wpłacania 650 zł miesięcznie, jeśli zaś zasiada w komisji – 700 zł, w przypadku prezydiów Sejmu lub Senatu – po 1000 zł. Z tego źródła na konto Rady Krajowej wpływa miesięcznie 115–116 tys. złotych. SLD nie posiada na własność żadnych budynków. Warszawska siedziba partii mieści się przy ul. Lwowskiej, zaś przy ul. Rozbrat partia wynajmuje zaledwie kilka pokoi. W regionach SLD będzie starać się o otrzymanie budynków na swoje siedziby.

Zbigniew Janas, skarbnik Unii Wolności:
W sensie księgowym partia nie dysponuje prawie żadnym majątkiem. Nie posiadamy ani nieruchomości, ani samochodu, mamy jedynie standardowe wyposażenie biurowe. W większości finansujemy się ze składek członkowskich, które wynoszą 5 zł miesięcznie, z których 25 proc. wpływa do Biura Krajowego. Z tego źródła wpływa przeciętnie 10 tys. zł. Do tego dochodzi jeszcze składka płacona przez VIP-ów; posłów, ministrów, samorządowców, która wynosi 10 proc. pensji brutto i 10 proc. diety poselskiej. Z tej drugiej składki mamy kilkadziesiąt tysięcy, co jest dość poważną sumą, która w dużym stopniu wpływa na budżet partii. Nie mam problemów z jej ściągnięciem. Dodatkowym źródłem dochodu partii jest dotacja z budżetu państwa oraz wpływy ze sprzedaży cegiełek.

Stanisław Kądziela, skarbnik PSL:
W całym kraju PSL ma wiele nieruchomości. Nie wiem, ile ich jest, a także jaką mają one wartość. W 1993 r. po wygranych wyborach i otrzymaniu pokaźnej sumy jako zwrotu za kampanię wyborczą PSL zainwestował ją w nieruchomości. Dzięki tej operacji partia czerpie obecnie spore zyski z wynajmu i dzierżawy pomieszczeń. PSL jest także w 100 proc. udziałowcem w Wydawnictwie Ludowym, wydającym „Zielony Sztandar”. Na majątek partii składają się także: składki członkowskie, które wynoszą 10 zł miesięcznie i są zbierane w 80 proc. Z tego źródła PSL ma około 250 tys. złotych. Partia utrzymuje się również z dotacji ministra finansów oraz darowizn od własnych członków. Na przykład każdy z delegatów na Kongres zobowiązany jest do wpłaty 100–150 zł na konto partii.

Jan Klimek, przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego, poseł Unii Wolności:
Nasza partia istnieje od 1937 r., więc od tego czasu udało nam się zgromadzić sporo majątku. Gdyby nie niezbyt rozsądne zarządzanie nim w poprzednich latach, dziś mielibyśmy jeszcze więcej nieruchomości. Na własność SD posiada budynki w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i siedziby w większości obecnych miast wojewódzkich. Partia ma reprezentacyjny ośrodek szkoleniowy, spełniający także rolę hotelu przy ul. Skalnicowej w Warszawie. Zyski Stronnictwo czerpie także z wynajmu części budynku przy ul. Chmielnej w Warszawie, w której mieszczą się sklepy i restauracja. Składka członkowska wynosi 5 zł miesięcznie (w kraju jest około 10 tys. członków SD) i prawie w całości zostawiana jest w regionach. Na potrzeby ostatniej kampanii wyborczej do parlamentu SD zaciągnęła poważny kredyt, który spłaca do dziś.

Andrzej Chyłek, skarbnik KPN-Ojczyzna:
KPN-O nie posiada żadnego majątku trwałego: ani nieruchomości, ani samochodów. W jej posiadaniu jest jedynie sprzęt biurowy. Na bieżącą działalność partia czerpie środki ze składek członkowskich – od lat ustalonych na 5 zł miesięcznie. W 1998 r. ze składek zebrano około 250 tys. zł, dziś około 300 tys.