POLITYKA

środa, 24 lipca 2019

Polityka - nr 51 (2685) z dnia 2008-12-20; s. 28-31

Tematy Roku

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Linia frontu

Polska polityka w końcu 2008 r. jednym jawi się jako pełen chaosu stan przejściowy przed powrotem moralnego i ideowego ładu, jakiejś ulepszonej wersji IV RP. Inni uważają, że to, co jest, to dobry model docelowy, określany czasami jako postpolityczny, a oznaczający koniec wielkich ideologii. Trzeciej drogi nie ma?

Wciąż trwa wojna kulturowa pomiędzy Platformą a PiS. Nie jest to konflikt merytoryczny, bo PiS nie udało się wejść w rzeczową debatę z obozem rządzącym. Ale także wyborcy nadal chcą postrzegać obie partie jako nośniki przeciwstawnych wizji władzy. I wcale nie oczekują od Jarosława Kaczyńskiego, że będzie swoją koncepcję ideologicznego państwa ubierać w szaty normalnej partii z konkretnym programem.

Podział jest tak głęboki, że jakiekolwiek mrzonki o reaktywacji PO-PiS nie mają racji bytu, gdyż w takiej sytuacji składnik mniej zideologizowany (Platforma) zawsze poddaje się temu bardziej ideologicznemu (PiS). Zwolennicy Platformy uważają PiS za wyjątkowych szkodników, dziwactwo i skamielinę, a sympatycy PiS uważają, że ci, którzy popierają Platformę, muszą być całkowicie zmanipulowani. Trudno przypuszczać, aby pomiędzy tymi dwoma wrogimi obozami następowały jakieś znaczące przepływy, zwłaszcza od kiedy Jarosław Kaczyński ogłosił ostatnio, że najważniejszy dla niego jest tzw. elektorat moherowy. Przekwalifikowanie się ze świadomego wyborcy PO na członka obozu ojca Rydzyka wymagałoby naprawdę radykalnej zmiany światopoglądowej.<...