POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 30 (2715) z dnia 2009-07-25; s. 90-91

Ludzie i obyczaje

Dorota Sumińska

Lis nie kąsa

Wścieklizna atakuje latem. Trzeba się jej bać, ale najpierw warto wiedzieć, kiedy stanowi zagrożenie dla człowieka. I zawsze uciekać przed wyglą­dającym na oswojonego szczurem lub lisem.

Tylko dzięki programowi w pewnej stacji TV przypomniałam sobie o chorobie, która szczególnie latem straszy z plakatów i – jak się okazuje – również z telewizji. Na szczęście, w znacznej mierze na tym kończy się realne zagrożenie tą chorobą. Wścieklizna budziła strach od wieków i kojarzono ją z wizerunkiem wściekłego psa, kąsającego na oślep co i kogo popadnie. Do dziś krąży o niej wiele mitów, powtarzanych z pokolenia na pokolenie. Nawet wynaleziona przez pana Pasteura szczepionka nie przerwała łańcucha bzdur, które po latach opowiada poważny program w telewizji. A mianowicie widz dowiedział się, że – cytuję: „Wirus wścieklizny żyje w ślinie chorego zwierzęcia i nawet nasz własny pies może zakazić człowieka”.

Przeciętny człowiek wie o wściekliźnie tyle, że jest śmiertelna, a szczepienie przeciw niej jest bolesne i niebezpieczne. Teraz dowiedział się, że jego pies może stanowić zagrożenie. To bulwersujące stwierdzenie. W cytowanym zdaniu jest oczywiście ...