POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 12 (2950) z dnia 2014-03-19; s. 104

Hartman

Jan Hartman

Lodowate serce narodu

My tu sobie gadu-gadu, a tymczasem na całej połaci trwa zbieranie podpisów przez partie startujące w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Trzeba ich nazbierać całe mnóstwo, a jedyna w pełni uczciwa metoda to uliczna żebranina, podpisowa kwesta. Udział w tej peregrynacji przez miasta i miasteczka jest dla każdego polityka obrzędem przejścia i „doświadczeniem formacyjnym”. Również dla mnie. Od ładnych paru lat mamy już wprawdzie internet, jednakże na razie trudno wyobrazić sobie zbieranie podpisów tą drogą. Nie ma ucieczki od zaczepiania ludzi na ulicy. A zaczepiać nikt nie lubi i nikt nie lubi być zaczepiany. I całkiem zrozumiała jest ta nieufność człowieka, którego ktoś zatrzymuje i zawraca mu głowę. Wszak czegoś od niego chcą. Pewnie pieniędzy? A może jednak sami chcą coś dać? Nieporozumienie wyjaśnia się szybko: chcą podpisu. A więc znowu ta polityka, motyla noga. Ktoś chce zarabiać 30 tys. miesięcznie, a ja mam mu w tym pomagać? W imię czego? Co ja będę z tego ...