POLITYKA

Poniedziałek, 18 grudnia 2017

Polityka - nr 9 (11) z dnia 2017-09-13; Pomocnik Historyczny. 4/2017. Marcin Luter i reformacja. 500 lat protestantyzmu; s. 49

Reformacja

Aleksandra Porada

Lucas Cranach Starszy

Malarz książąt, świętych, nagich gracji – i reformacji.

Na saskim dworze. Lucas Cranach naprawdę nosił całkiem inne nazwisko, możliwe nawet, że Sünder (niem. Grzesznik, bo i takie pojawia się wśród rozlicznych wersji, co byłoby bardzo niestosownym mianem dla mistrza obrazów religijnych). Nazwał się Cranachem od frankońskiego miasteczka Kronach, w którym przyszedł na świat w 1472 r. Malarstwa uczył się od ojca. Na przełomie stuleci osiedlił się w Wiedniu, gdzie zapoznał się z nowymi tendencjami w sztukach plastycznych. Na autora pięknych malowideł przedstawiających święte w eleganckich sukniach i sceny z Nowego Testamentu zwrócił uwagę elektor saski Fryderyk Mądry (art. s. 30), który zatrudnił go w 1505 r. jako nadwornego malarza. Odtąd Cranach malował portrety władcy i członków jego rodziny, projektował gobeliny do jego rezydencji, szkicował wytworne stroje, upamiętniał książęce polowania, a ponieważ elektor był pobożny, także liczne Madonny, ołtarze i mnóstwo świętych.

Cranach w ogóle malował dużo i szybko, zwłaszcza odkąd założył warsztat z pomocnikami wykonującymi mniej istotne części malowideł. Obok budujących obrazów dla Fryderyka tworzył portrety szacownych mieszczan i sceny mitologiczne: nagie Wenery obok nagich Ew kuszonych przez węże, nagie gracje obok wytwornie odzianych Judyt. To wszystko malował przez całe swoje długie życie. Ale był też Cranach niestrudzonym propagandystą reformacji: wykonał niezliczone ryciny, aby niosły w tysiącach kopii przesłanie Marcina Lutra i współpracowników.

U boku Lutra. Nie wiadomo dokładnie, kiedy poznał Lutra. W roku, kiedy ten przybył do Wittenbergi, Cranach otrzymał od zadowolonego z jego usług elektora tytuł szlachecki i zaprojektował sobie herb – skrzydlatego węża w koronie. W 1520 r. Luter został ojcem chrzestnym córki malarza; w tym samym roku Cranach wykonał jego portret – miedzioryt przedstawiający szczupłego mnicha z tonsurą. Z listów, które pisał Luter do Cranacha z Wormacji i Wartburga w 1521 r., przebija zaufanie, jakie można mieć tylko do wypróbowanego przyjaciela. Niedługo później powstał olejny portret Lutra zmuszonego ukrywać swoją tożsamość po sejmie wormackim: z ciemną czupryną, brodą i melancholijnym spojrzeniem.

Odkąd Luter wrócił w 1522 r. do Wittenbergi, jego przyjaźń i współpraca z Cranachem były zawsze bardzo intensywne. W 1525 r. Cranach był świadkiem na ślubie Lutra z Katarzyną von Bora, która przez dłuższy czas mieszkała w jego obszernym domu, rok później ojcem chrzestnym ich pierworodnego. To dzięki obrazom Cranacha wiemy, że Katarzyna miała rude włosy i delikatne rysy twarzy, znamy twarze starych rodziców Lutra, wiemy, że starzejąc się, upodabniał się fizycznie do ojca. Luter udzielał ślubu synowi Cranacha, potem pocieszał malarza, gdy ten stracił dziecko. I poprosił go o wykonanie ilustracji do swego przekładu Biblii, dzięki któremu dzieła Cranacha przez pokolenia oglądane były w setkach tysięcy niemieckich domów.

Ikony ruchu reformacyjnego. Obrazy religijne, w których był specjalistą, miały unaocznić nowe podejście do wiary i łaski: Maria bez aureoli, Jezus obdarowujący bezgraniczną łaską ludzi, egalitarna Ostatnia Wieczerza przy okrągłym stole. Dodajmy dla porządku, że zamówienia na obrazy religijne o treści tradycyjnie katolickiej Cranach wówczas też realizował, ale oczywiście malował ich mniej, odkąd zmarł główny zleceniodawca – elektor Fryderyk Mądry. Jego następca Jan Stały i syn tegoż Jan Fryderyk życzyli sobie obrazów w duchu protestanckim.

Cranach wykonywał też karykatury kościelnych dostojników, rozchodzące się w tysiącach odbitek po Niemczech. Jednocześnie malował wspaniałe portrety Lutra i jego współpracowników, dostojne, pełne siły wyrazu, mające przekonać widza, że są to mężowie rozumni i godni zaufania. Te wizerunki miały funkcjonować jako ikony ruchu reformacyjnego, i tak się stało – dzięki mistrzostwu pędzla Cranacha. Do dziś, myśląc o Lutrze, wyobrażamy go sobie na podstawie portretów, do jakich pozował swemu przyjacielowi w wieku średnim (art. s. 81).

U boku księcia. W 1546 r. Cranach namalował Lutra na łożu śmierci. Rok później jego ustabilizowane życie w Wittenberdze, gdzie tyle lat pracował, ciesząc się zamożnością i poważaniem, pełniąc nawet przez jakiś czas funkcję burmistrza, dramatycznie się zmieniło: jego władca Jan Fryderyk dostał się do niewoli u cesarza, po czym został uwięziony, skazany na śmierć, zmuszony do rezygnacji z władzy nad Saksonią i tytułu elektora. Stary Cranach spędzał wiele czasu z uwięzionym; udało mu się nawet paść cesarzowi do nóg z prośbą o łaskę. Karol pamiętał, że Cranach go portretował.

Gdy we wrześniu 1552 r. cesarz, doznawszy dotkliwych strat w toku drugiej wojny szmalkaldzkiej, uwolnił Jana Fryderyka, malarz towarzyszył swemu księciu w drodze ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]