POLITYKA

Czwartek, 25 kwietnia 2019

Polityka - nr 44 (2217) z dnia 1999-10-30; s. 46-47

Świat

Artur Górski

Ludzie o czterech palcach

Dinko Szakić, jeden z ostatnich żyjących funkcjonariuszy faszystowskiego państwa chorwackiego, skazany został przez sąd w Zagrzebiu na 20 lat więzienia. Wyrok ten, wydany na okrutnego komendanta obozu w Jasenovcu, jest dla wielu dowodem, iż Chorwacja zdecydowanie odcina się od swojej mrocznej, ustaszowskiej przeszłości. Ale nie brak też tych, którzy - jak Szakić - uważają, że Niezależne Państwo Chorwatów z czasów drugiej wojny światowej to piękna karta w historii narodu.

Szakić, komendant chorwackiego obozu  koncentracyjnego w Jasenovcu, w którym poniosło śmierć kilkaset tysięcy Serbów, Żydów i Cyganów, zbiegł z Chorwacji w 1945 r., gdy do władzy doszedł Josip Broz-Tito.

Przez ponad pół wieku żył w Argentynie, podobnie jak wielu dygnitarzy Niezależnego Państwa Chorwatów (NDH), utrzymując ścisłe kontakty z antykomunistycznymi organizacjami ustaszowskimi. Dopiero przed dwoma laty, pod presją środowisk żydowskich, władze w Zagrzebiu wystąpiły do rządu w Buenos Aires z wnioskiem o jego ekstradycję. Sprawa Szakicia podzieliła Chorwatów na tych, którzy pragnęli pełnego rozliczenia z faszystowską przeszłością kraju, oraz tych, którzy uważali komendanta za bohatera narodowego i byli przeciwni stawianiu go przed sądem. Sam prezydent Franjo Tudjman, uważany za silnego chorwackiego nacjonalistę, miał wątpliwości, czy Szakić powinien powrócić do Chorwacji i to w charakterze oskarżonego. W końcu jednak doszło do długiego procesu; w jego trakcie Szakić ani razu nie wyraził skruchy za swe czyny. Przeciwnie - ...