POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 31 (2412) z dnia 2003-08-02; s. 28-29

Kraj / Krótkie wakacje polityków

Janina Paradowska

Ludzie po przejściach

Nie było łatwo premierowi Leszkowi Millerowi wycofywać się z prac nad ustawą o radiofonii i telewizji. Wielomiesięczny upór w twierdzeniu, że wszystko jest w porządku, miał już charakter prawie symboliczny: jeżeli ustąpię, okażę słabość, jeżeli okażę ją raz, przyjdą okazje następne. A jednak wojownik musiał uznać się za pokonanego. Co jeszcze Leszek Miller będzie musiał znieść?

Na Kongresie Sojuszu Lewicy Demokratycznej prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział, że SLD jest partią po przejściach, a więc taką, która wiele doświadczyła, ale najgorsze ma już za sobą. Okazało się, że może doświadczać więcej, czego dowiodła afera starachowicka, sama w sobie typowo prowincjonalna, ale o nadzwyczajnej sile politycznego rażenia. Sparaliżowała ona rząd, a przynajmniej premiera i dwóch ważnych ministrów (sprawiedliwości oraz spraw wewnętrznych i administracji) na kilka tygodni. Słabego nawet małe sprawy potrafią spętać. Dla premiera i SLD owe przejścia jak widać nie skończyły się. Raczej zmieniły się w nieustanny przeciąg. Prezydent, którego na kongresie SLD witano ze sporym dystansem, też jest po przejściach, a więc to co mówił, mógł także odnieść do siebie. Niewątpliwie chciał zmiany na stanowisku premiera, chciał innego rządu, ale przegłosowanie – i to tak łatwe – wotum zaufania dla Leszka Millera położyło na razie kres jego mało konsekwentnym zabiegom.

Trzecia z najważniejszych osób w państwie, marszałek Sejmu Marek Borowski, ...