POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 13 (2598) z dnia 2007-03-31; s. 28-30

Kraj

Sergiusz KowalskiNina KraśkoJan Woleński

Lustracyjny kołek

Weszło w życie prawo nakazujące – szacunki są różne, 400–700 tys. obywatelom – złożyć zeznanie, że nie współpracowali ze służbami PRL. Ustawa lustracyjna jest według naszego najgłębszego przeświadczenia nielogiczna i niegodziwa – domaga się powszechnego bojkotu. Oto parę argumentów.

1 Lustratorzy sprawujący obecnie władzę w naszym kraju stosują niedopuszczalny szantaż – nieobalalny argument cui bono (w wersji „komu to przeszkadza”). Na konferencji prasowej 9 marca prezydent Kaczyński powiedział, że opór „części niektórych środowisk” akademickich i dziennikarskich świadczy wymownie, że lustracja była potrzebna. Politycy lubują się w aluzjach, powiedzmy więc wprost: prezydent twierdzi, że ci, którzy sprzeciwiają się lustracji – m.in. my – boją się o własną skórę. To brzydka aluzja, wręcz insynuacja: nie chcą się lustrować, widać nabroili – tak mieli to odebrać i tak odbierają zwolennicy fundującego nam dziś odnowę moralną reżimu PiS/LPR/Samoobrona.

W „Rzeczpospolitej” z 13 marca wspierający obóz władzy socjolog-filozof Zdzisław Krasnodębski wypowiada się pod tchnącym populizmem tytułem „Rozpaczliwa próba sprzeciwu wobec woli większości”: „Znaczna część dziennikarzy od samego początku atakowała rządy PiS, a niechęć do lustracji i lęk przed nią były jednym z najważniejszych źródeł tej wrogości. Często starano się to ukryć pod szlachetnie brzmiącymi hasłami. Dzisiaj, gdy posuwają ...

Tagi

lustracjaustawa