POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 51 (3090) z dnia 2016-12-14; s. 22-24

Polityka

Malwina Dziedzic

Lwiątka lewicy

Zepchnięta na polityczny margines lewica gorączkowo szuka pomysłu, jak wrócić do gry. Strategii jest kilka: na Gowina, na osobno, na dziada. Czy któraś okaże się skuteczna?

Jedna z ludowych mądrości krążących po sejmowych korytarzach głosi, że „aby założyć partię, trzeba mieć przynajmniej 30 proc. starych partyzantów”. – Dlatego – jak tłumaczy jeden z senatorów – KOD nie ma raczej szans jako formacja polityczna. Może pomóc na ulicy, ale wzmocnienia dla pozaparlamentarnej opozycji trzeba też szukać gdzie indziej. – Im bardziej PiS będzie dociskało i ograniczało wolność, tym większa przestrzeń otworzy się po lewej stronie. Według naszego rozmówcy nadzieją są otwarci, doświadczeni lewicowi działacze, wciąż popularni w swoich regionach, którzy na skutek splotu błędnych decyzji (wystawienie Magdaleny Ogórek; start w wyborach jako koalicja) i niefortunnych przypadków (wylansowanie Adriana Zandberga) znaleźli się w tej kadencji poza Sejmem.

Ma to o tyle sens, że opozycji spod znaku Platformy i Nowoczesnej trudno podnosić niektóre hasła. W przypadku Schetyny: obyczajowe, u Petru: socjalne – bo mogłoby to zrazić niektórych działaczy i elektorat. Do tego dochodzi kwestia Kościoła – z lewej flanki łatwiej ...