POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 23 (3062) z dnia 2016-06-01; s. 19-21

Polityka

Elżbieta Turlej

Lwice prawicy

One o prezesie Kaczyńskim mówią „nasz kot”, ale to poufałość udawana. O nich mówi się: lwice prawicy. Bo są ostre, gotowe wydrapać oczy.

Mińsk Mazowiecki. Pod biurem poselskim Krystyny Pawłowicz kolejka. Nauczycielka z przedmieść Warszawy (w sprawie mobbingującej dyrektorki – lewaczki), bezrobotna spod Konika Nowego (kiedy dostanę mieszkanie komunalne?), sprzedawczyni na ćwiartkę etatu (czy to nie przypadek, że Boże Ciało przypada w Dniu Matki?). Drzwi do biura zamknięte. Kartka „Zaraz wracam”. Nauczycielka, ze zrozumieniem: – My, kobiety, mamy tyle na głowie. Pewnie zakupy robi.

Po godzinie asystentka otwiera drzwi. Na korkowej tablicy zdjęcie Pawłowicz z prezesem Kaczyńskim, czarno-biały plakat „Ku pamięci” ze zdjęciami ofiar katastrofy smoleńskiej, fotografia śp. Lecha Kaczyńskiego z małżonką. Nad wszystkim Piłsudski. Prawdopodobnie olej. Profesor nie ma, ale są zapisy. Profesor przyjmie najszybciej we wrześniu–październiku. Na rozmowę czeka 90 osób. Profesor zalatana. Pracuje w kilku komisjach. Na nic czasu nie ma. Nauczycielka ze zrozumieniem: – Oddana sprawie. Bezrobotna: – W Sejmie niedosypia i niedojada. Sprzedawczyni: – Od wyborów parlamentarnych widać znaki z nieba. Matka Boska mówi ustami kobiet polskich. 

Posłanka Pawł...