POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 30 (2151) z dnia 1998-07-25; s. 36-37

Kultura

Mariusz Urbanek

Lwy, lisy i świnie

Od 1984 roku mieszka pan w Paryżu. Jaką Polskę widać stamtąd?

Ostatnio widać Polskę mało, a to znaczy, że jest wszystko w porządku. Jeśli nie ma żadnych wiadomości, to już bardzo dobrze, znaczy to, że Polska to normalny europejski kraj. My czuliśmy się zawsze w awangardzie. Będąc pod uciskiem stalinowskim staraliśmy się zachować wartości kultury europejskiej, w które Europa przestała już wierzyć. Po odzyskaniu niepodległości w 1989 r. wierzymy szalenie w wartości zachodnie: kapitalizm, pragmatyzm, demokrację, w co z kolei Zachód już przestaje wierzyć. Znowu jesteśmy anachroniczni.

Jaki mamy wybór?

Kultura polska ze swoją naiwną anachroniczną wiarą w wartości, także wartości europejskie, nie daje klucza do zrozumienia dzisiejszej Europy ani Ameryki. Jesteśmy więc anachroniczni, ale nie powinniśmy się tym martwić na zapas, bo czasem bywa i tak, że anachronizm staje się prekursorstwem. A czym są widoczne w kraju ślady mentalności saskiej na tle obecnej Europy: regresem, anachronizmem czy zwiastunami jakiegoś kolejnego, nowego, jedynie słusznego ładu?

Zaczynał pan pisać jako człowiek ...