POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 2 (2227) z dnia 2000-01-08; s. 62-63

Społeczeństwo / Obyczaje

Jowita Flankowska

Łyżka w zupie

Więzienny teatr z Kłodzka

O starannie wybranej porze, tuż przed ogłaszanym codziennie jadłospisem, przez radiowęzeł do cel popłynął komunikat, że Krzysztof Papis chce tu, w Zakładzie Karnym w Kłodzku, zrobić teatr. W świetlicy wyjaśni jak.

Na początek rozgrzewka. Dzisiaj prowadzi Zdzisław – wyrok 5 lat i 8 miesięcy, 11 miesięcy do końca. Biegają, machają ramionami, robią skłony. Ćwiczą w rytm muzyki etnicznej. Wyraźny cień grubych krat przecina podniszczony parkiet. Po rozgrzewce – relaksacja. Siadają na piętach, kładą głowy na podłodze. – Poczujcie równowagę żywiołów, skontaktujcie się z tym co harmonijne. Postarajcie się doświadczyć harmonii w sobie, dostrójcie się do niej – proponuje Krzysztof Papis, 27-letni aktor, reżyser, absolwent wrocławskiej PWST.

Katalizator

Krzysztofa nie interesuje teatr sam w sobie, ale jako forma pracy z ludźmi; miejsce, w którym człowiek spotyka się z człowiekiem. Dlatego ten więzienny nazwał Teatrem po Drodze. Krzysztof zaproponował skazanym warsztaty, pracę nad ciałem i głosem, dużo ćwiczeń odblokowujących, relaksujących i rozluźniających, poprawiających koncentrację i ułatwiających komunikowanie się.

Kładą się na przyniesionych ze sobą z cel kocach. Będą ćwiczyć samogłoski. Krzysztof nie ma koca. Mówi, że położy się z jednym z ...