POLITYKA

środa, 26 czerwca 2019

Polityka - nr 51 (2585) z dnia 2006-12-23; s. 60-63

Świat

Adam Krzemiński

Łże-elity po niemiecku

Nie tylko my spieramy się o powojenną rolę inteligencji, Niemcy również. Oskarża się ją o flirty z nazizmem; upadają kolejne autorytety moralne. Coraz więcej za to jest Niemców pozbawionych wyraźnych poglądów i ideowych potrzeb. Zastępuje je moda na mieszczański konserwatyzm.

Zapalnikiem dyskusji o elitach intelektualnych w Niemczech było późne wyznanie Güntera Grassa, że pod koniec II wojny światowej otrzymał powołanie do dywizji Waffen SS. Ale bardzo szybko na ławę oskarżonych zaciągnięto niemal całą inteligencję z awansu, parweniuszy z robotniczych czy chłopskich rodzin, którzy w dzieciństwie w upojeniu nosili mundury Hitlerjugend i donosili na kolegów, a po zamachu na Hitlera latem 1944 r. dobrowolnie zgłaszali się na front, by ratować ojczyznę. Na oczy przejrzeli dopiero w chwili klęski, po czym z takim samym fanatyzmem uwierzyli w zachodnią demokrację i tropili jej wrogów piętnując byłych nazistów w swym najbliższym otoczeniu.

Katalizatorem tej fazy niemieckich obrachunków były wspomnienia Joachima C. Festa, jednego z najbardziej wpływowych publicystów niemieckich, wieloletniego współwydawcy dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, autora znanych i w Polsce biografii Hitlera i Speera, a także koncepcji scenariusza do filmu „Upadek”. Swe memuary Fest zatytułował biblijnym wyznaniem Piotra w Ogrójcu: „Ja nigdy” (Ich nicht). Media ...