POLITYKA

środa, 27 marca 2019

Polityka - nr 43 (2880) z dnia 2012-10-24; s. 19-21

Polityka

Grzegorz Rzeczkowski

Macierewicz w granicach prawa

Poza mieszaniem w smoleńskim kotle Antoni Macierewicz ma również mniej znaną twarz – uczestnika dziesiątków procesów sądowych, które wytacza i które są mu wytaczane. Z naciskiem na te drugie.

Ile ich jest, dokładnie nie wie ani sam zainteresowany, ani jego zaufany adwokat Andrzej Lew Mirski. Jedne się kończą, kolejne idą do apelacji lub kasacji, inne zaraz się zaczną. – Będzie ich ponad 20. Kilka jeszcze przede mną – mówił Macierewicz, gdy spotkałem go niedawno w warszawskim sądzie rejonowym. Jak zawsze nienagannie ubrany, uśmiechnięty i pewny siebie, z nieodłącznym znaczkiem Służby Kontrwywiadu Wojskowego w klapie.

Wyliczenia mecenasa Mirskiego przekraczają rachuby jego klienta. – Procesów mieliśmy ostatnio blisko 40 – twierdzi prawnik i aby lepiej uzmysłowić mi, jak znacząca to liczba, dorzuca: – Właściwie nie wychodzę z sądu. Nie mam czasu na inne sprawy, zajmuję się tylko Macierewiczem.

Zdecydowanie łatwiej wymienić nazwiska tych, z którymi jego klient w ostatnim czasie się potykał. Dominują osoby znane z pierwszych stron gazet – głównie ludzie mediów, z szefami TVN i Polsatu na czele, oraz byli oficerowie służb specjalnych, z szefem ABW Krzysztofem Bondarykiem włącznie. Najczęściej procesy dotyczą naruszenia dóbr osobistych (...