POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 21 (2555) z dnia 2006-05-27; s. 116-121

Na własne oczy

Marta Sapała

Macierzyństwo pod specjalnym nadzorem

Po pierwsze: matka – opiekunka, strażniczka, przyjaciółka, największy autorytet. Po drugie: kobieta – czasem domowa, często pracująca. Dopiero gdzieś na końcu, po któreś z kolei: inwalidka.

Anna Denkiewicz zastanawia się czasem, jakie są pozytywne strony bycia mamą na wózku. Bo one istnieją, mimo że na pierwszy rzut oka ich nie widać. Na przykład to, że wobec córki nie ma żadnej konkurencji, bo mama, która nie może pracować, sprzątać, gotować, jest cała dla niej. Ma czas, żeby zdążyć za dzieckiem, nakarmić, wytłumaczyć, przytulić, nauczyć samodzielności.

Jak? Paulina Malinowska-Kowalczyk, mama, która ma jedną rękę: – Wszystko jest kwestią organizacji.

Po pierwsze: nadążyć

Anna Denkiewicz (35 lat) do roli matki przygotowywała się od dzieciństwa, opiekując się lalkami i młodszymi kuzynami. Ciąża była jak marzenie. Dziewięć radosnych miesięcy – bez sensacji i bez stresów. Poród łagodny. Pięć tygodni po wyjściu ze szpitala Anna zdrzemnęła się na kanapie obok zawiniętej w świeżą pieluszkę Ewy. Kilkanaście minut później nie mogła wstać, nie mogła poruszyć palcami, głos uwiązł jej w gardle. Sparaliżowana, doczołgała się jakoś do telefonu.

Diagnoza: sclerosis multiplex, stwardnienie rozsiane, choroba, ...