POLITYKA

Sobota, 17 sierpnia 2019

Polityka - nr 8 (2693) z dnia 2009-02-21; s. 70-71

Historia

Marcin Zaremba

Malborków wiele

Zdjęcia obsypanych ziemią czaszek wydobytych przez koparkę w Malborku obiegły kraj. Ponieważ u nas wszystko kojarzy się z Katyniem, padły określenia „niemiecki Katyń”. Problem w tym, że takich dołów śmierci są setki. Stąpamy po kościach.

To miał być luksusowy hotel, 200 m dalej wznoszą się majestatycznie mury krzyżackiego zamku, największej ceglanej warowni w Europie. Stały punkt w programach wycieczek, także zagranicznych. Najbogatsi turyści nie mieli się gdzie w Malborku zatrzymać. Szykował się złoty interes. Biznesplan popsuła historia. Była płytko pod ziemią. Po kilku uderzeniach kilofa natrafiono na kości. Dużo kości. Wspomina się o dwóch tysiącach ciał, ale chyba za wcześnie, by mówić o liczbach. Na pewno wśród ofiar były także dzieci i kobiety, część czaszek ma otwory po kuli. Pojawiła się informacja, że w chwili wrzucenia do rowu wszystkie ciała były nagie. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne. W 1945 r. nago chowano ofiary niemieckich egzekucji w obozach, zmarłych na tyfus. Poza zdjęciem butów z trupa – niemieckie trzewiki cieszyły się dużym powodzeniem – zwykle nie bawiono się w rozbieranie tylu zwłok, często już dotkniętych procesem gnilnym.

Póki nie otrzymamy poważnych ekspertyz archeologicznych, kryminalnych, obdukcji lekarzy sądowych, ...