POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 4 (2638) z dnia 2008-01-26; s. 106-107

Ludzie / Za stołem

Piotr Adamczewski

Maleńkie piersi panny Szymbortówny

Wyjątkowo krótki tegoroczny karnawał kończy się już 5 lutego. Ale zdaje się, że będzie dość huczny, choć pewnie nie aż tak jak w minionych stuleciach.

Bolesław Prus w jednej z „Kronik tygodniowych” opisał bal w szynku na Nowej Pradze, podczas którego dwaj uczestnicy zostali postrzeleni z pistoletu, a pozostali pozbawieni portmonet i zegarków. Stójkowi przybyli na miejsce zajścia zdążyli jeszcze skorzystać z dobroci stołu. Zjedli słynne warszawskie flaki z pulpetami oraz półmisek tłustych matjasów pod śmietanową pierzynką. Pulpety to ważna warszawska specjalność. Niby prosty to przepis, a jednak wymagający kunsztu. Trzeba wybrać świeże wątróbki z drobiu, sporą grudę wołowego łoju, dodać odpowiednią ilość tartej bułki (i to dobrej warszawskiej kajzerki), jaja prosto z kurnika, natkę pietruszki (najlepiej z własnego ogródka) i bulion warzywny. Leniwe gospodynie bulion zastępują osoloną wodą. Każdy warszawski smakosz to odstępstwo rozpozna i wówczas flaki zjada, a pulpety zostawia na talerzu. Ze zmielonych wątróbek, łoju, tartej bułki i posiekanej zieleniny utacza się kulki wielkości orzecha włoskiego i wrzuca do wrzącego wywaru. Parę minut i pulpety można podawać. A ich ...

Ku czci Dionizosa

Karnawał, zapusty, mięsopust to okres balów, maskarad, parad. Rozpoczyna się w dniu Trzech Króli, a kończy w Środę Popielcową. Etymologia słowa jest niejasna. Jedni twierdzą, że wywodzi się z łacińskiego carne valere, czyli pożegnanie mięsa i rozpoczęcie okresu postu. Inna teoria wywodzi to określenie od carrus navalis, jak określano wóz w kształcie okrętu, który ciągniony był w pochodzie ku czci Dionizosa.