POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 17 (2955) z dnia 2014-04-22; s. 67-69

Historia

Roman Frister

Mały człowiek, wielki zbrodniarz

Ponad 900 stron liczy opublikowane w tych dniach polskie wydanie biografii Heinricha Himmlera, buchaltera śmierci Trzeciej Rzeszy. To w równym stopniu fascynująca, co wstrząsająca lektura.

Kilka dni po kapitulacji Trzeciej Rzeszy jeden z najbardziej zbrodniczych architektów nazizmu, szef wszystkich obozów zagłady, dowódca bojówek SS, komendant zjednoczonych sił policyjnych, a od sierpnia 1943 r. również minister spraw wewnętrznych, Heinrich Himmler, przebrany w stary, zniszczony mundur szeregowego żandarma wojskowego, z czarną opaską na oku, próbował ratować się ucieczką do Bawarii. W opuszczonym domu zostawił kartonowe pudła wypełnione korespondencją z żoną Margaret i z kochanką Jadwigą Potthast, rodzinnymi fotografiami oraz plikami prywatnych notatek i filozoficznych rozważań.

Jeszcze zanim 22 maja 1945 r. został zatrzymany przez brytyjską jednostkę wojskową stacjonującą w okolicach Lüneburga, do pustej rezydencji wtargnęli niezidentyfikowani ludzie, przypuszczalnie żołnierze amerykańscy. Ich łupem padło 700 porzuconych dokumentów, których wartości nie umieli ocenić. Przez dzie­siątki lat dokumenty te leżały pod łóżkiem izraelskiego kolekcjonera historycznych pamiątek Chaima Rosenthala. Nadal nie wiadomo, jak wszedł w ich posiadanie. Nie ujawniał ich wiele lat. Dopiero w wieku 90 lat, niemal na łożu śmierci, wydobył je na światło dzienne. Po tym gdy Michel ­Hofman, dyrektor niemieckiego Archiwum Federalnego, potwierdził ich autentyczność, wysokonakładowy niemiecki dziennik „Die Welt” rozpoczął druk ...