POLITYKA

Wtorek, 16 lipca 2019

Polityka - nr 18 (2956) z dnia 2014-04-28; s. 18-21

Temat tygodnia

Ewa Wilk

Mama ma kota

Wydaje się, że pokojowe posłanie polskich sześciolatków do szkół jest niewykonalne. Niedawno rodzice hurmem ruszyli do poradni psychologiczno-pedagogicznych po zaświadczenia, że ich dzieci nie są do nauki gotowe. Teraz wielu odwołuje się od tych orzeczeń.

Mama A. 31 sierpnia 2013 r. już o 5.00 rano była pod upatrzoną szkołą społeczną. Jeden z ojców koczował tam od 3.00. W śpiworze. Dyrektor szkoły zapowiedział, że przyjmie do rozpatrzenia tylko 40 pierwszych podań na 16 miejsc w pierwszej klasie, która wystartuje za ponad rok – 1 września 2014 r. Kilka miejsc było już i tak zarezerwowanych dla rodzeństwa uczniów ze starszych klas. Wiosną odbyła się rekrutacja. Egzamin. Dyrektor zapowiadał, że trzeba będzie tylko przeczytać wyraz, a trzeba było całe zdanie. Wytknął, że Staś, wrysowując koło w kwadrat, nie dociągnął go do jednego boku. Szlaczki nie poszły najlepiej. Polegliśmy, mówi mama A. Ale nie żałuje, bo gdyby Staś miał się uczyć w takiej szkole…

W Instytucie Badań Edukacyjnych obserwują, że wielkie miasta odróżniają się od tych małych i wsi, a Warszawa to już zupełnie osobliwy szkolny ekosystem. Na wsi z posłaniem 6-latków do szkół problemy gasną (bo i specjalnego wyboru ludzie nie mają), w większych miastach wciąż sprawa się kitłasi. Poległy na niej już dwie minister edukacji – Katarzyna Hall i Krystyna Szumilas. Siódmego ...

Sprawdź, czy twoje dziecko jest gotowe do szkoły

Oto skonstruowany przez nas zestaw pytań na podstawie skali gotowości edukacyjnej SGE-5, opracowanej w Instytucie Badań Edukacyjnych (w Polsce nie ma zuniformizowanego testu; SGE-5 jest tylko jednym z polecanych narzędzi), kilku publikacji popularnonaukowych oraz rad prof. Anny Brzezińskiej, która jest autorytetem w dziedzinie psychologii rozwojowej.

Test

Czy twoje dziecko:

1. Odróżnia kierunki lewo–prawo.

2. Zna pory roku i związane z nimi zjawiska, zabawy, w które bawią się wtedy dzieci.

3. Wie, jaki jest dzień tygodnia i jaki będzie następny.

4. Wie, co to znaczy: nad, pod, za, obok, w górę, w dół.

5. Potrafi porównać dwa obrazki różniące się szczegółami.

6. Potrafi opowiedzieć historyjkę obrazkową, rozróżniając przyczyny i skutki.

7. Potrafi umieścić nowy obiekt w już ustawionym szeregu.

8. Dzieli słowo na sylaby i zdanie na wyrazy.

9. Chętnie układa układanki, np. puzzle.

10. Przerysowuje proste figury geometryczne; rysuje szlaczki literopodobne.

11. Chętnie gra w proste zabawy liczbowe, rymowanki.

12. Zadaje pytania, jest ciekawe świata, dopytuje, docieka prawidłowości.

13. Dużo mówi o sobie, np. co lubi robić.

14. Potrafi trafnie powiedzieć, co wie i umie.

15. Lubi zajęcia gimnastyczne i sportowe; w miarę sprawnie łapie i odrzuca piłkę, umie jeździć na rowerze, wspina się po drabince.

16. Buduje z drobnych klocków, lepi z plasteliny.

17. Prawidłowo trzyma ołówek i nożyczki.

18. Umie pozapinać guziki, zawiązać sznurowadła, zaciągnąć suwak; w miarę sprawnie posługuje się łyżką i widelcem; obsłuży się w toalecie.

19. Umie odebrać telefon, powiedzieć, kto dzwonił.

20. Umie pościelić (choćby i z pomocą dorosłego) swoje łóżko, poskładać ubrania przed snem; posprząta po sobie zabawki.

21. W czymkolwiek pomaga w domu (podlewa kwiaty, opiekuje się zwierzęciem).

22. Jest w stanie zrobić drobne zakupy.

23. Potrafi zapamiętać i wykonać proste polecenie.

24. Potrafi skupić się na wykonywanej czynności.

25. Samo podejmuje próby radzenia sobie z przeciwnościami; nie unika zadań wymagających samodzielności (nie zawsze oczekuje pomocy, asekuracji ze strony dorosłego).

26. Stara się zakończyć swoją pracę, lubi wykonać ją dobrze, nie zraża się, gdy trzeba coś poprawić.

27. Okazuje radość, gdy coś mu się uda.

28. W trudnych sytuacjach potrafi opanować emocje (reaguje nie tylko obrażaniem się, nie wybucha w każdej sytuacji płaczem).

29. Nie jest agresywne wobec innych dzieci; potrafi przeprosić kolegę.

30. Potrafi bez rozpaczy rozstać się z rodzicami na kilka godzin.

Oczywiście nie chodzi o to, by teraz posadzić dziecko, zrobić mu test i wystawić jakąś punktację. Ocenę gotowości tak małego dziecka przeprowadza się, obserwując je przez wiele godzin. Ty masz tę możliwość w o wiele większym stopniu niż jakikolwiek profesjonalista. Jeśli przynajmniej na połowę pytań możesz odpowiedzieć twierdząco, to znaczy, że dziecko jest gotowe do szkoły. Zauważysz też z pewnością, że niektóre sprawy da się szybko nadrobić (choćby to wiązanie sznurówek, co dla wielu nauczycieli jest prawdziwym utrapieniem). Jeśli jednak więcej niż połowa odpowiedzi brzmi „nie”, powinieneś zwrócić się o pomoc do poradni pedagogiczno-psychologicznej. Nie po to tylko, by zdobyć kwitek o konieczności odroczenia nauki, ale by poszukać sposobów poradzenia sobie z problemami. Niewykluczone bowiem, że za rok dziecko wciąż będzie wykazywać te same trudności, wcale niewynikające z jego „winy”, jakkolwiek rozumianego opóźnienia, lecz np. ze stylu wychowania, wyręczania malucha we wszystkim lub stawiania mu nieadekwatnych do wieku wymagań.

Około 6–7 roku życia następuje ewidentne przejście między kolejnymi fazami rozwoju dziecka (opisała to obszernie Joanna Cieśla w niedawnym Poradniku Psychologicznym POLITYKI „JA MY ONI” tom 13). Sęk w tym, że u niektórych dzieci poszczególne zmiany nastąpią raczej po siódmych urodzinach, u innych długo przed nimi, zaś u niektórych mogą rozciągać się na wiele miesięcy. Co zatem się wtedy zmienia?

• Po raz pierwszy dochodzi do głosu potrzeba kompetencji, tego, by zająć się „czymś poważnym”. Rośnie wytrwałość w działaniu i dbałość o wynik. 6–7-latkowi przyjemność sprawia sam fakt zrobienia czegoś od początku do końca.

• Rośnie umiejętność logicznego myślenia. Jeśli przed czterolatkiem ułożymy dwa równe rzędy żetonów, to na pytanie: „W którym rzędzie jest więcej żetonów?”, odpowiada prawidłowo, że w obu jest tyle samo. Gdy na oczach dziecka rozsuniemy żetony w jednym rzędzie i zadamy to samo pytanie, niemal każdy przedszkolak uzna, że więcej żetonów jest w dłuższym rzędzie. Ok. 6–7 roku życia na ogół potrafi już zauważyć, że choć wygląd rzędu żetonów się zmienił, ich liczba się nie zmieniła.

• Dzieciom coraz lepiej idzie grupowanie przedmiotów, sortowanie i dzielenie na kategorie. Zaczynają rozumieć, że niebieski plastikowy klocek może należeć i do grupy klocków niebieskich, i do plastikowych, i do wszystkich klocków w ogóle.

• Rozwija się pamięć. Dzieci w wieku 5 lat mają bardzo małą wiedzę o własnej pamięci. Przeciętnie dopiero rok później uświadamiają sobie, że sięganie po strategie zapamiętywania ma sens; najprostszą jest powtarzanie.

• W tym czasie docierają też do dzieci najważniejsze zasady prowadzenia rozmów – że mówić należy na temat, i to mówić rzeczy, które mają związek z poprzednimi wypowiedziami, ale wcześniej nie padły.

• Gdy przyjdzie rozdzielać nagrody między osoby w różnym stopniu zaangażowane w wykonanie jakiegoś zadania, jeśli poprosić o to 4-latka, podzieli tak, żeby jak najwięcej przypadło jemu. 5–6-latek rozda wszystkim po równo. 7-latek jest już w stanie przy podziale wziąć pod uwagę poziom zaangażowania w pracę.

Sprawdź, czy szkoła jest gotowa na przyjęcie dziecka:

Trzeba tam po prostu pójść. Najpierw bez dziecka i niekoniecznie w czasie dni otwartych. Oczywiście nie może to być wtargnięcie znienacka (ważne jest przecież także, by do twojej szkoły zbyt łatwo nie dostawały się osoby postronne), ale spróbuj dowiedzieć się, którzy nauczyciele kończą pracę z klasami trzecimi i z nimi nawiązać rozmowę. Pytać po prostu, jak wygląda nauka, jak podzielone są zajęcia, ile czasu dzieci naprawdę spędzają w ławkach. Ważne, czy nauczyciel jest tu elastyczny i otwarty. Czy gdy np. jest ładna pogoda, porzuci plan i pójdzie z maluchami badać przyrodę, czy też trzyma się sztywno „sprawdzonych” metod: dzwonek, tablica, lekcja (one naprawdę dziś w klasach 1–3 nie obowiązują!).

• Właśnie relacje z nauczycielem – dziecka i twoje – będą w ciągu kilku następnych lat najważniejsze. Zadaj sobie pytanie, czy zdołałbyś się z tą osobą zaprzyjaźnić?

• Szkoła powinna bez trudu udostępnić do obejrzenia klasy, świetlicę, toalety – przyjrzyj się, zasugeruj coś, co uważasz za konieczne.

Pójdź do szkoły z dzieckiem nie tylko na dni otwarte, ale np. w czasie przerwy, by pobawiło się na szkolnym placu zabaw. Przy okazji zobacz, czy jest on bezpieczny i atrakcyjny.

Dowiedz się, czy szkoła proponuje otwarte lekcje, wspólne gry i zabawy uczniów z przedszkolakami; taka aktywność to dobra wróżba na przyszłość – znaczy, że szkoła nie poprzestaje na podstawowych obowiązkach.

• Pytaj dyrektora, czy w razie potrzeby będzie można skorzystać z pomocy psychologa lub pedagoga szkolnego; czy szkoła na stałe współpracuje z jakąś poradnią. Rozmawiaj z innymi rodzicami, sprawdzaj, szukaj dziury w całym – dobrzy pedagodzy zrozumieją, że wynika to z troski o dziecko. Ale staraj się robić to tak, by dziecku nie udzieliły się twoje lęki i obawy. Absolutnie najważniejsza rada brzmi: Nie straszyć szkołą!