POLITYKA

Niedziela, 17 grudnia 2017

Polityka - nr 9 (9) z dnia 2016-10-19; Niezbędnik Inteligenta. 2/2016. Magia utopii. W poszukiwaniu utraconej przyszłości; s. 40-46

W poszukiwaniu lepszego świata

Leonidas DonskisKamil Aftyka  [tłum.]

Manichejczycy i dystopianie

Do upadku wielkich projektów utopijnych przyczyniła się utrata wiary we wszechmoc i miłość Boga oraz czarne wizje przyszłości zrealizowane w Europie Środkowej i Wschodniej.

Ile sensu ma dzisiaj w sobie manicheizm? Utrata wiary we wszechmoc i w miłość Boga mogła być przyspieszona licznymi okrucieństwami XX w. Ponadczasowe dzieło Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata” jest wręcz przesycone duchem manicheizmu – niejednokrotnie dotyka koncepcji Światła i Ciemności, rozwiniętych przez perskiego proroka Maniego. Zło w tej świetnej XX-wiecznej powieści wschodnioeuropejskiej otrzymuje status samowystarczalnego. Blisko stąd do interpretacji chrześcijaństwa z „Żywota Jezusa” Ernesta Renana, pracy, z którą Bułhakow był zaznajomiony.

Za kogoś w rodzaju skrytego manichejczyka uważał siebie Czesław Miłosz. Po zetknięciach z niedającymi się pojąć demonami XX w. zaczął postrzegać zło jako niezależną i samowystarczalną rzeczywistość lub co najmniej jako kategorię, która w żaden uchwytny sposób nie ulega wpływom postępu bądź nowoczesnych form rozsądku i która jest odporna też na świat sięgających podstaw teorii. Miłosz uznał koncepcję manicheizmu za istotną na tyle, by poświęcić jej całą serię wykładów na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Jak sam przyznawał w „ABC Miłosza”, aktu otwierającego zło XX w. można upatrywać w historii bułgarskich bogomiłów i męczeństwa katarów w Weronie i innych włoskich miastach. Wszyscy wielcy wschodnioeuropejczycy byli do pewnego stopnia manichejczykami – poczynając od Rosjanina Bułhakowa, a kończąc na Angliku George’u Orwellu (który był wschodnioeuropejczykiem z wyboru). Wynika z tego, że żadna utopia nie mogła się ziścić w Europie Wschodniej i Środkowej, czyli właśnie manichejskiej części kontynentu. Ten region jest dystopijny z definicji – wkroczył w XX w. jako dystopia (czarna wizja przyszłości) i nie przestawał nią być w kolejnych dekadach. Dystopia zdaje się tu jedyną formą utopianizmu.

Nie było teorii filozoficznej ani socjologicznej w XX w., która wpłynęłaby tak mocno na zdemaskowanie świadomości i polityki totalitarnej, co literackie dystopie i literatura antytotalitarna jako taka. Można nawet powiedzieć, że takie mistrzowskie dzieła jak „My” Jewgieniego Zamiatina, „Folwark zwierzęcy” i „Rok 1984” George’a Orwella, „Psie serce” i „Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa czy „Ciemność w południe” Arthura Koestlera wyprzedzały i antycypowały prace ważnych akademickich krytyków świeckiej ideokracji i totalitaryzmu, takich jak Hannah Arendt, Karl R. Popper, Isaiah Berlin, Leszek Kołakowski, Raymond Aron, Ernest Geller.

To, że dystopie, takie jak „Żelazna stopa” Jacka Londona (pierwsza literacka antycypacja nadchodzącego faszyzmu), „Nowy, wspaniały świat” Aldousa Huxleya, „My” Zamiatina i dzieła Orwella, ostrzegały świat przed zbliżającą się erą brutalnych sił, cynicznego prania mózgu i zdehumanizowanej nauki, stanowi najlepszą odpowiedź dla tych, których kusi wyprowadzenie totalitaryzmu wyłącznie z utopijnego sposobu myślenia.

Analiza antytotalitarnej literatury i dystopijnych wizji przyszłości byłaby niekompletna bez krytycznego przemyślenia na nowo roli intelektualistów w wieku ideokratycznej nienawiści. Pisarze, którzy ostrzegali ludzkość przed niebezpieczeństwem zorganizowanych i zinstytucjonalizowanych przejawów wrogości w nowoczesnym świecie, stanowili drobną mniejszość. Byli traktowani niczym naiwni idealiści (jeśli nie reakcjoniści i głupcy) przez ludzi zahipnotyzowanych obietnicą kolektywnego zbawienia złożoną przez XIX-wieczny mesjanizm. Dla tych ostatnich bowiem idee wybawienia milionów zubożałych i poniżonych były tak kuszące i tak atrakcyjne, że nie dostrzegali w tym zasłony dymnej dla różnych form nienawiści w świecie nowoczesnym.

I to właśnie krytykowana mniejszość w sposób kluczowy przewidziała zagrożenia płynące ze strony sekularnych ideokracji we współczesnym świecie. Dystopijni i antytotalitarni pisarze skutecznie uczynili w świecie fikcji to, co wielkie umysły filozofii polityki i filozofii społeczeństwa zdziałały w świecie teorii.

Nowa wiara Murti-Bing

W „Zniewolonym umyśle” Czesław Miłosz portretował świat Nowej Wiary, świat przewrócony do góry nogami, gdzie wszystko jest sfałszowane i gdzie ludzkie życie zostało zredukowane do ciągłego udawania w celu zwyczajnego, fizycznego przetrwania. Jednocześnie „Zniewolony umysł” był książką otwierającą oczy zachodniemu czytelnikowi na nieuchwytną stronę indywidualnej i społecznej egzystencji w Centrum, tudzież w Związku Sowieckim i demokracjach ludowych.

Miłosz rozpoczyna swoją analizę od przywołania dziwnej acz proroczej dwutomowej powieści „Nienasycenie”, opublikowanej w Warszawie w 1932 r., a napisanej przez Stanisława Ignacego Witkiewicza, polskiego pisarza, filozofa i malarza. Ten mistrz parodii i groteski, a także subtelny analityk tego, co sprzeczne z logiką i funkcjonujące w podświadomości, z „Nienasycenia” uczynił studium rozkładu. Spenglerowski nastrój tej opowieści ujawnia stopień regresu na Zachodzie. Powódź perwersji, brutalna erotyka, bezsensowna sztuka, wysoce pretensjonalna, a jednak kompletnie nudna, pozbawiona twarzy i życiowości filozofia oraz złożone osobowości ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Wyspa marzeń

(AK)

Atlantyda – wyspa idealna, na której ludzie żyli szczęśliwie, w bliskości z bogami – po raz pierwszy pojawiła się w dialogach Platona „Kritiasz” i „Timajos” (IV w. p.n.e.). Była to leżąca gdzieś na Atlantyku, wiecznie zielona i żyzna ziemia Posejdona, bogata w kruszce. Jej stolica miała formę połączonych mostami koncentrycznych kręgów lądu i wody. Położonego w centrum zamku broniły mury obłożone miedzią, cyną i mosiądzem, a główna świątynia była ozdobiona złotem, srebrem i kością słoniową. Atlantydą mądrze rządzili synowie Posejdona, ale gdy spróbowali podbić basen Morza Śródziemnego, bogowie ukarali ich zuchwałość, zatapiając ich dom. Choć niektórzy twierdzili, że była to kraina historyczna, Arystoteles widział w legendzie symbol służący wyrażeniu pewnych idei. Nie przez przypadek filozof i kanclerz Anglii Francis Bacon swoją utopię naukową nazwał „Nową Atlantydą” (1623 r.).

Bacon opisuje znajdującą się na zachodnim wybrzeżu Ameryki wyspę Bensalem, zamieszkaną przez inteligentne społeczeństwo, któremu życie ułatwiają wynalazki techniki i znajomość natury. W Domu Salomona – autonomicznym wobec władcy instytucie naukowym – Bensalczycy prowadzą eksperymenty i badania, dzięki którym potrafią np. zwiększać wzrost i redukować otyłość, wzmacniać zdolności umysłowe, tworzyć nowe gatunki i produkować broń, wprowadzać w dobry nastrój i siłą wyobraźni wpływać na zachowania ludzi. Opanowali przyśpieszanie dojrzewania oraz uzyskiwanie pokarmu z nowych substancji; wytwarzają latające maszyny, łodzie podwodne i perpetuum mobile. Znają prawa matematyki, budują precyzyjne przyrządy geometryczne i astronomiczne, zegary działające dzięki wodzie, wiatrom i ruchowi obrotowemu. Wykorzystują moc wodospadów do uzyskania siły napędowej, tworzą sztuczne źródła i studnie bogate w minerały. Dzięki temu zakładają uzdrowiska, gdzie za pomocą kąpieli regenerują siły. W pokojach zdrowia leczą schorzenia, zmieniając temperaturę i wilgotność powietrza; wydłużają życie, popijając rajską wodę.

Jak widać, większość pomysłów Bacona z XVII w. dziś stała się faktem. A wyspa Atlantyda jednym z najczytelniejszych symboli utopii.

Miasto Słońca

(BN)

Autor pierwszej ważnej utopii w XVII w. Tomasz Campanella był dominikaninem, teologiem i filozofem, krytykującym stosunki społecznopolityczne panujące w Europie. Jego zapowiedź idealnego świata odbierano jako zagrożenie dla panujących porządków, więc trybunał inkwizycji nękał go procesami, m.in. pod zarzutem kacerstwa i propagowania herezji. W 1599 r., w Kalabrii, Campanella zaangażował się w spisek przeciwko okupacji hiszpańskiej i klerowi, którego celem miało być zbudowanie braterskiej wspólnoty bez własności prywatnej. Gdy rewolta upadła, został aresztowany, osądzony i skazany na więzienie, w którym przebywał do 1626 r. W niewoli napisał najważniejsze dzieła, w tym słynną utopię „Miasto Słońca” („Civitas solis poetica. Idea reipublicae philosophicae”, 1602 r.), w której zawarł wizję idealnego państwa Solariuszy.

Na czele obywateli Miasta Słońca stoi wybierany władca absolutny, Metafizyk, będący jednocześnie najwyższym kapłanem i gruntownie wykształconym mędrcem. Wraz z nim rządzą odpowiadające za różne dziedziny życia Moc, Mądrość i Miłość, którym z kolei podlegają urzędnicy. Solariusze nie mają rodzin, prokreacja jest sprawą religijną, służącą dobru państwa, dlatego dobieranie w pary, płodzenie i wychowywanie dzieci odbywa się pod nadzorem. Państwo zapewnia edukację wszystkim dzieciom, zgodnie z ich predyspozycjami. Prawa są nieliczne, zwięzłe i jasne. W Mieście Słońca zbrodnie i poważne przestępstwa niemal nie występują, karze się je śmiercią lub wedle zasady oko za oko. Drobniejsze przewinienia traktuje się roztropnie. Głównym obowiązkiem wszystkich obywateli jest praca (ale raptem przez cztery godziny dziennie), nie ma niewolnictwa ani osób uprzywilejowanych.

W społeczności Solariuszy nie ma własności prywatnej. Wyprodukowane dobra urzędnicy rozdzielają członkom wspólnoty wedle zapotrzebowania i zgodnie z zasadą nic ponad zasługę, dzięki czemu wszyscy żyją w dobrobycie. Dlatego Campanellę uważa się często za jednego z prekursorów socjalizmu utopijnego.

Parlamentarna industria

(AK)

Pochodził ze starej francuskiej arystokracji, jednak zafascynowany przemianami społecznymi czasów rewolucji Claude Henri de Rouvroy de Saint-Simon zrzekł się tytułu i oddał misji naprawy społeczeństwa. Mimo trudów życia (umarł w biedzie utrzymywany przez lokaja) jego oświeceniowa wiara w ludzki rozum i naukę była niezachwiana. Punktem wyjścia jego socjalistycznej doktryny, wyrażonej m.in. w dziełach „O reorganizacji społeczności europejskiej” (1814 r.) czy „O systemie industrialnym” (1821 r.), była wizja organicznej koncepcji społeczeństwa, które okres świetności ma dopiero przed sobą. Rozwój ludzkości, związany z postępem techniczno-cywilizacyjnym, udoskonaleniem produkcji oraz odpowiedniej dystrybucji dóbr, musi odbyć się poprzez rewolucję.

Przyszłość społeczeństwa dobrobytu to epoka nauki i industrii, dlatego władza duchowa powinna być powierzona uczonym, a świecka industrialistom. Wszelkie instytucje mają być weryfikowane pod kątem sprzyjania lub przeszkadzania industrii, którą tworzą wszyscy ludzie zajmujący się jakąkolwiek działalnością wytwórczą i współpracujący dla dobra ogółu. W ten sposób dotychczasowa eksploatacja ludzi przez ludzi stać się ma naukową, wydajną i społeczną eksploatacją środowiska. Fundamentem nowej organizacji społeczeństwa ma być racjonalna administracja i kierownictwo Królewskiego Kolegium Naukowego, które pomoże ludzkości przezwyciężyć dotychczasowy egoizm i pokieruje planowym wytwarzaniem dóbr, zaspokajającym potrzeby każdego człowieka. W efekcie nastąpi powszechny dobrobyt, a ludzie uwolnieni od trosk będą mogli rozwijać swoje aspiracje i zdolności. Saint-Simon nie postulował pełnego egalitaryzmu, podobnie jak zniesienia własności (stanowiącej efekt wytwarzania, który może różnić się w zależności od nakładu i jakości pracy).

Saint-Simon stworzył zarys scentralizowanego, hierarchicznego społeczeństwa industrialnego i ustroju państwowego, w którym wszelkie sprawy są rozwiązywane poprzez równoważenie interesu ogólnego z interesami partykularnymi (o co dbałaby tzw. władza miarkująca). Wzorem był dla niego angielski ustrój parlamentarny, postulował wprowadzenie go we wszystkich krajach Europy i utworzenie parlamentu europejskiego.

Falangi kooperacji

(BN)

Na wywodzącego się z rodziny kupieckiej Charles’a Fouriera wpływ wywarła rewolucja francuska, podczas której cudem uniknął gilotyny. W konsekwencji zaczął konstruować futurystyczną wizję ustroju, uznając, że panujący w Europie system społeczno-ekonomiczny jest nieefektywny, niesprawiedliwy i nie do naprawienia. Należałoby go zastąpić nową cywilizacją z ustrojem doskonałym, którego głównymi zasadami miały być brak przymusu, troska i współpraca, prowadzące do społecznego sukcesu i rozkwitu. Fourier wierzył, że społeczność kooperująca osiągnie szybko znaczny wzrost produkcji.

By nowy porządek mógł zapanować, należało odrzucić rozdrobnienie produkcji i zrezygnować z handlu. W okresie przejściowym, tzw. gwarantyzmu, produkcja miała odbywać się w ramach wiejskich i miejskich kooperatyw, prowadzących ze sobą wymianę. Docelowo przekształciłyby się one w tzw. falangi – samowystarczalne gospodarczo i samorządne wspólnoty liczące 1600–2000 osób. Każda z nich miała dysponować odpowiednim terytorium (ok. 2 tys. ha) z warsztatami produkcyjnymi i gospodarstwami rolnymi. Członkowie falang mieli być ich akcjonariuszami. Falangą zarządzałoby składające się z najmądrzejszych i najstarszych członków ciało kierownicze, przypominające bardziej instytucję wychowawczą niż polityczną.

W falandze nie byłoby tradycyjnych rodzin. W jej centrum znajdowałby się tzw. falanster, położony w parku-ogrodzie kompleks mieszkalno-wytwórczy (choć dopuszczano możliwość mieszkania poza nim). Podział obowiązkowej pracy w falansterach byłby zgodny z naturalnymi skłonnościami i talentami ludzi. Praca – dzięki zracjonalizowaniu produkcji – stałaby się wydajna, nie zabierała zbyt wiele czasu i przynosiła radość. W czasie wolnym ludzie dokształcaliby się, gdyż nauka to najpopularniejsza forma rozrywki. W falandze panowałoby równouprawnienie płci, mężczyźni wykonywaliby jednak cięższe prace. Niepopularne roboty, jak usuwanie nieczystości – dobrowolnie dzieci. Poszczególne falangi byłyby od siebie niezależne, koegzystowałyby pokojowo w ramach federacji obejmującej całą Ziemię.

Fourier zainspirował utworzenie kilku utopijnych wspólnot w USA.