POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 22 (2352) z dnia 2002-06-01; s. 100

Społeczeństwo / Sport

Anna Szulc

Maraton dżentelmenów

W nagrodę za zwycięstwo – masz babo telewizor

Nauczycielka z krakowskiego gimnazjum, która jako pierwsza ze startujących kobiet dobiegła do mety Cracovia Maraton, zarzuca organizatorom biegu niesłowność i seksizm. Jako nagrodę zamiast obiecanego Citroëna C3 dostała telewizor. Samochód przypadł zwycięzcy – mężczyźnie.

Maraton, którego pierwsza edycja odbyła się 11 maja 2002 r. w Krakowie, to oczko w głowie Roberta Korzeniowskiego, najsłynniejszego polskiego chodziarza. Twórca i dyrektor Cracovia Maraton wielokrotnie podkreślał, że nowy bieg rozsławi Kraków i stanie się w przyszłości jedną z najlepszych takich imprez w świecie. Patronat honorowy objął prezydent miasta, miejscowe władze czynnie włączyły się w przygotowania. Już od stycznia na ulotkach, folderach i w Internecie amatorów długodystansowego biegania do uczestnictwa w imprezie zachęcała malownicza trasa (Rynek Główny, Błonia, Bulwary Wiślane), nazwisko organizatora, jak też nagrody. Citroën – dla najlepszego biegacza i biegaczki.

Na starcie stawiło się ponad tysiąc maratończyków. W tym m.in. były wicepremier prof. Grzegorz Kołodko, kilku słynnych biegaczy światowej sławy, jak też Mirela Zięcina, nauczycielka z gimnazjum, dla której był to już 70 bieg maratoński w życiu.

11 maja w Krakowie było duszno i parno. Maraton sparaliżował miasto. Ksiądz z parafii Najświę...