POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 41 (3030) z dnia 2015-10-07; s. 31-33

Społeczeństwo

Edyta Gietka

Marne grosze

Co roku NBP zmuszony jest dotłoczyć nową porcję groszy. Wekowane przez Polaka w słoiki najszybciej znikają z obiegu.

Choć to bezusterkowy środek płatniczy, mający przed sobą długoletnie perspektywy, w gospodarce żyje ledwie rok. Po jakichś tysiącu operacji ponad 90 proc. wypada z obiegu, gdyż Polak traktuje grosz nonszalancko, wekując go w słoikach, wazonach, różowych glinianych prosiaczkach (po roku się rozbije i kupi milky waya).

Mimo że sens jego istnienia niewart paczki zapałek (grosz wekuje co trzeci respondent), NBP, mając konstytucyjny obowiązek zapewnienia Polakowi dostępu do gotówki, zmuszony jest co roku dotłoczyć nowych groszy za kilkanaście milionów złotych. W 2014 r. – ponad 400 mln sztuk. By za chwilę znów przepadły w meblościankach.

Początkowo grosz nie był postrzegany jako defasonujący Polakowi kieszenie. W 1996 r. krążyło w gospodarce pół miliarda jednogroszówek. Obecnie (teoretycznie) pięć. Można powiedzieć – Miś polskiej inflacji. „No, ludzie, jak żyć? Znów zatkało mi toto bęben w pralce!” – zakładają wątki w necie ci niemogący opędzić się od grosza.

Wstydzący się ...