POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 4 (2436) z dnia 2004-01-24; s. 17

Komentarze

Jacek Żakowski

Mars raz

Prezydent Bush ucieka przed problemami w przestrzeń kosmiczną

Pierwsze strony gazet, okładki tygodników, czołowe pozycje w radiowych i telewizyjnych serwisach. Od dawna nic tak nie poruszyło światowej opinii publicznej jak zapowiedź, a potem ogłoszenie przez prezydenta Busha planu mającego doprowadzić do kolonizacji Marsa. I nic w tym dziwnego, bo trudno by było wymyślić bardziej porywający i trafiający do ludzkiej wyobraźni projekt. Nie ma wątpliwości, że Ameryka i świat potrzebowały takiej wielkiej, nowej, napędzającej ludzką wyobraźnię, gospodarkę i badania naukowe wizji na miarę nowego wieku. I nie było żadnego powodu, by opracowaną kilkanaście lat temu koncepcję podboju Marsa dalej trzymać w waszyngtońskich szufladach.

Sęk w tym, że marsjański plan Busha przenosi w kosmos tę samą unilateralistyczną, supremacjonistyczną logikę, która rządzi „wojną z terroryzmem”. Podbój kosmosu był przez lata polem ostrej rywalizacji między Ameryką i ZSRR. W latach 90. rywalizację zastąpiła współpraca. Jej materialnym wyrazem jest międzynarodowa stacja kosmiczna wspólnie zaprojektowana, zbudowana i eksploatowana nie tylko przez Amerykanó...