POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 15 (2293) z dnia 2001-04-14; s. 66-68

Kultura

Maja Wolny

Marsjanki lecą na Wenus

Bridget i Judyta w pogoni za rozumem

W Polsce od kilku lat znaleźć można prawdziwe siostry Brytyjki Bridget Jones, bohaterki popularnej powieści Helen Fielding. Są to z reguły 30-letnie dobrze zarabiające nastolatki. Wciąż nie mają jednak swojej epopei. Bo wydana właśnie książka Katarzyny Grocholi „Nigdy w życiu” – wbrew zapewnieniom na reklamach – polską Bridget na pewno nie jest.

Trzeba mieć około trzydziestki, poczucie humoru, dobrą, pochłaniającą pracę, trochę problemów z utrzymaniem tej samej wagi i tych samych mężczyzn. Trzeba mieć kolekcję poradników oraz diet, komórkę, komputer – takie właśnie rekwizyty typowe dla naszych niepoetyckich czasów. To wszystko ma Bridget Jones – ulubiona bohaterka literacka końca lat 90., znana ze swojego „Dziennika” i jego drugiej części „W pogoni za rozumem”.

Podobno kryzys powieści jako gatunku bierze się stąd, że ludzie stracili czas potrzebny do śledzenia wielkiej fabuły. Ci, którzy wciąż jeszcze jej w książkach poszukują, chętniej sięgają po formy bardziej przyjazne nerwowej lekturze (tj. czytaniu w metrze, samolocie czy w przerwach na lunch). Taką formą są właśnie krótkie zapiski Bridget – idealna lektura miejska. Obie części „Dziennika” są w ogóle wielką pochwałą miasta miast – Londynu, z jego pubami, bankietami, ekscytującym życiem nocnym kwitnącym nawet w supermarketach Tesco.

W tej aglomeracji ludzie wcale nie są od siebie tak daleko, jak by się wydawało. Życie w anonimowym tłumie umilają sobie czekoladowym croissantem w&...