POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 23 (3062) z dnia 2016-06-01; s. 92-94

Ludzie i style

Ryszard Wolff

Marsz Mebelsena

Jeszcze kilka lat temu z pewną rezerwą traktowano rodzącą się nad Wisłą modę na meble z epoki kojarzącej się u nas z „wczesnym Gierkiem”. Polacy jednak szybko stali się koneserami w tej dziedzinie.

Tę komodę niewprawne oko skojarzy z babcinym salonem – na smukłych nóżkach przysadzisty korpus z drzwiczkami i szufladkami. Są i tacy, którzy nie daliby za nią złamanego grosza, bo sam mebel pachnie PRL równie mocno, jak salon babci pachnie zupą pomidorową. Jedna z zagranicznych platform handlu przedmiotami z epoki powojennego modernizmu wycenia komodę na ponad 7 tys. dol. Nazwisko projektanta? Arne Vodder, jeden z duńskich mistrzów designu.

Vodder, podobnie jak Arne Jacobsen, Fritz Hansen, Omann Jun, Johannes Andersen, Kai Kristiansen – to meblowe marki z encyklopedii skandynawskiego wzornictwa użytkowego, znane również polskim sprzedawcom eksponatów z lat 50.–70. i – coraz lepiej – znane ich klientom. W Polsce ten rynek wciąż się rozwija, ale to rozwój błyskawiczny. Dziś komody, fotele czy regały sygnowane przez topowych powojennych projektantów można u nas kupić za kilka tysięcy, ale złotych. I tak tanio wkrótce już nie będzie.

Kiedyś biedermeier, dziś modern

– Nasza fascynacja skandynawską moderną to zjawisko, którego natężenie będzie się upodabniać do tego, co widać ...