POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 10 (3049) z dnia 2016-03-02; s. 30-31

Polityka

Marta Mazuś

Marsz wyklęty

I Hajnowski Marsz Żołnierzy Wyklętych podzielił Hajnówkę. Jedni szli i krzyczeli: Bury nasz bohater! Drudzy im odpowiadali: Sabat ludobójców! Dokładnie tak samo jak 70 lat temu.

Ociepliło się ostatnio w Hajnówce. Pogoda sprzyja maszerowaniu. Trzeba jednak przyznać, że droga do patriotycznego marszu z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, ustanowionego w 2011 r., nie była wcale prosta. Organizatorzy to przewidzieli, pisali w facebookowym zaproszeniu: „Łatwo jest manifestować w miastach, gdzie władze i lokalna ludność są w większości przychylne tematyce Żołnierzy Wyklętych. Czczenie pamięci Niezłomnych w miejscach, gdzie propaganda komunistyczna funkcjonuje dalej, wymaga charakteru i odwagi”. Były więc problemy – wiadome środowiska próbowały zablokować marsz, w wyniku ich propagandy prezydent Andrzej Duda nie objął patronatu nad wydarzeniem, organizatorzy atakowani byli personalnie, wmawiano im nienawiść do prawosławnych. Na szczęście udało się to jednak przetrwać.

Teraz w sobotę 27 lutego 2016 r. stoją dumnie pod kościołem w centrum 20-tys. Hajnówki, w większości prawosławnego miasta na wschodnim Podlasiu, choć przecież wiadomo, że to tak naprawdę powinna być centralna, Wielka Polska. Organizatorzy z przejęciem witają gościa specjalnego, przedstawiciela ruchu narodowego Artura Zawiszę. Starsi, przystrojeni w&...