POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 37 (2671) z dnia 2008-09-13; Polityka. Sztuka Życia; s. 22-25

Miejsce. Karkonosze

Natalia Gańko

Marzenia o niebieskich burakach

Holendrzy ze wsi Międzylesie radośnie pokazując na karkonoską okolicę mówią, że to unikatowy agrarny mikropejzaż. Dla niego sprowadzają się tu cudzoziemcy.

Gospodarstwo agroturystyczne Niemców w Kopańcu nie ma szyldu. Po co? Wyglądałby jak metka przy bukiecie polnych kwiatów. Brytyjczycy z Łazisk boją się reklamy – drzwi do pensjonatu Niebieski burak nie zamykają się, a miał być spokój. Miała być cisza i boutique turism – turystyka blisko prawdziwej wsi, jakiej już nie ma w Europie Zachodniej. Blisko łąk i pól, wozów z sianem, bazaru, gdzie z wiklinowych koszy baby sprzedają miód z własnej pasieki, a mleko nalewają z wiadra do butelek.

Holender Han Bakker (wykłada kreatywne myślenie na uniwersytecie w Rotterdamie) kupił w Bystrzycy zrujnowany Gasthaus, na suficie sali tanecznej obok secesyjnych polichromii są ślady wideł, trochę jak konstelacja gwiazd. Polacy trzymali tu siano. Teraz w sali stoi gramofon, ostatnio do wieczoru pasował Strauss, tańczyło się w parach.

Han Bakker chce rozmawiać z gośćmi o Gombrowiczu i tekstach Bronisława Malinowskiego, bez przerwy robi notatki, jak pojedzie do Rotterdamu, poszuka tłumaczeń lektur. Pyta, czy być Polakiem, znaczy cierpieć? Przez kogo bardziej: przez Rosjan ...