POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 49 (2379) z dnia 2002-12-07; s. 72-73

Kultura / Do czytania pod prysznicem

Zygmunt Kałużyński

Maszyna do duszy

Na ekrany amerykańskich kin wchodzi „Solaris” według naszego Lema, tymczasem na naszych ekranach ciągle utrzymuje się „Raport mniejszości” Stevena Spielberga według Dicka, film podejmujący temat oryginalny: zagrożenie, jakie stanowi komputer dla wolności obywateli nowoczesnego państwa.

Philip K. Dick w latach 60. dokonał odnowienia gatunku science fiction. Beletrystyka s.f. znalazła się w owym okresie w impasie, w rezultacie dwóch sensacyjnych wydarzeń, które, paradoksalnie, sparaliżowały jej zakres: bomba wodorowa, lądowanie na Księżycu. Technika, która stanowi motor s.f., okazała się siłą niszczącą w polityce. Temat niezwykłych maszyn został zagrożony przez narzucającą się propagandę, zaś obecność człowieka na naszym satelicie była autentyczną, spełnioną, praktycznie istniejącą konkurencją dla wizji międzyplanetarnych, dostarczających niewyczerpanych możliwości dla fantazji s.f. W rezultacie s.f. dokonała rejterady: była to ucieczka w gatunek fantasy, czyli powrót do baśni ze scenerią w gruncie rzeczy średniowieczną: na nieznanych planetach toczyły się walki między siłami feudalnymi, pojawiły się królestwa z księżniczkami, astronauci zmienili się w rycerzy; co prawda występowały wciąż niezwykłe urządzenia, ale na granicy infantylizmu: statki kosmiczne funkcjonowały niby latające dywany z „Tysiąca i jednej nocy”. Była ...