POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 45 (2730) z dnia 2009-11-07; s. 97-98

Ludzie i obyczaje

Adam Szostkiewicz

Matki Teresy życie po życiu

Władze indyjskie odmówiły prośbie Albanii o przeniesienie prochów przyszłej świętej do Europy. To nie jedyny spór o to, kim była i do kogo należy Matka Teresa.

Nie wszyscy kochali Matkę z Kalkuty. Oficjalne Indie ją nagradzały, ale hinduscy nacjonaliści patrzyli na te wyróżnienia krzywo, podobnie jak na jej pogrzeb urządzany przez państwo niczym Gandhiemu. Z Kalkuty, gdzie zaczynała swoją misję, odzywały się głosy niechęci, że przez Matkę świat ma coraz bardziej spaczony obraz tego ważnego dla Indii centrum. Tak jakby składało się ono tylko z masowych cierpień i jednego anioła, chrześcijańskiej misjonarki.

Dziesięć lat po śmierci Matki (1997 r.) indyjska pisarka Chitrita Banerji pisze, że gdyby nie przesadny rozgłos nadany jej działaniom, ta uczestniczka „europejskiej krucjaty” nigdy by nie odniosła sukcesu. Hinduska oburza się, że media przymykały oczy na to, u kogo Matka zabiega o fundusze, a czyniła to ze sprytem polityka: brać od każdego, kto daje. I to dlatego misja z Kalkuty mogła rozszerzyć się na ponad sto krajów.

Pochodząca z Kalkuty (od lat mieszka w Bostonie) autorka surowo ocenia dzieło Matki w tej metropolii. Banerji daje do zrozumienia, że Teresa nigdy nie ...