POLITYKA

Wtorek, 18 czerwca 2019

Polityka - nr 38 (2723) z dnia 2009-09-19; s. 6

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Kraj. Komentarz

Jerzy Baczyński

Mąż opatrznościowy

Po 20 latach znów zobaczyliśmy w Sejmie legendarny gest Tadeusza Mazowieckiego: słynne V, od którego symbolicznie zaczęła się historia wolnej III Rzeczpospolitej. „Nasz Premier”, jak nazwał Tadeusza Mazowieckiego premier Donald Tusk, wysłuchując owacji sali, po paru chwilach złączył palce: gest Victorii zmienił się w mimowolny gest napomnienia.

Uroczystości 20-lecia „pierwszego niekomunistycznego rządu” boleśnie przypominają, jak bardzo w ciągu tych dwóch dekad popsuła się jakość polskich polityków i polityki. Można to, oczywiście, nazwać normalnością, w kontraście do tamtych niezwykłych, groźnych i romantycznych czasów. Werbalna agresja, populizm, partyjniactwo to codzienność polityki, nie tylko zresztą w Polsce. Na tym tle ekipa Mazowieckiego (z Kuroniem, Balcerowiczem, Geremkiem i tylu innymi wybitnymi postaciami w rządzie i na zapleczu) jawi się dziś jak wyrzut sumienia. Można teraz wobec tej ekipy wygłaszać różne krytyczne opinie, tym dosadniejsze, im bardziej oderwane od historycznego kontekstu – jak w swoim zgryźliwym liście gratulacyjnym uczynił Lech Kaczyński – ale nikt uczciwy nie odbierze „ludziom Mazowieckiego” ...