POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 28 (2460) z dnia 2004-07-10; s. 66-69

Historia / Wyjazdy za kredyt

Andrzej Krzysztof Wróblewski

Mazury zanikowe

Dwa tygodnie temu opublikowaliśmy artykuł o masowych wyjazdach do Niemiec polskich obywateli niemieckiego pochodzenia. W zamian za zgodę na wyjazdy, gierkowska Polska otrzymała wysoki kredyt. Oto ciąg dalszy tej historii. Opowieść o losach ludzi, którzy opuścili Mazury, i o Polakach, którzy tam przybyli.

Polska nie ma czystego sumienia w sprawie Mazurów, typowej mniejszości etnicznej zamieszkującej pogranicze, która broniła się przed jednoznacznym określeniem: Polacy czy Niemcy. Wszystkie błędy i nieprawości, jakie kolejne rządy PRL popełniały, tu odbijały się echem zwielokrotnionym. Mazurzy, najpierw potraktowani przez Armię Czerwoną jak Niemcy, potem przez polskich szabrowników jak łatwa zdobycz, przez administrację jak kułacy i wreszcie przez bezpiekę jak potencjalni szpiedzy, zrozumieli, że życia tu mieć nie będą i coraz tłumniej składali podania o wyjazd do Niemiec. Najbardziej jednak pociągająca była różnica między niemieckim dostatkiem a polską biedą. Co przez wiele lat daremnie usiłowały osiągnąć niemiecka szkoła, policja, banki i administracja – to w ciągu jednego pokolenia zdziałały polskie władze. Liczbę emigrantów do Niemiec z terenu dawnych Prus Wschodnich szacuje się na 120 tys., a tych, którzy zostali, na ledwie 4 tys. I kiedy wreszcie o tych bolesnych sprawach można mówić głośno, Mazurów praktycznie już w&...