POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 43 (2728) z dnia 2009-10-24; s. 16-18

Temat tygodnia

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Megaskandal i superafera

PiS odgrzewa stary język, podnosi larum o zgubie państwa. Od kilkunastu dni mamy erupcję wielkich słów. Dlaczego tym razem to brzmi jak wodewil?

Państwo jest w głębokim kryzysie, interesy narodowe są zagrożone, już jest właściwie po Tusku. Trzeba teraz ratować, co się da, i powołać komisję do zbadania, na dobrą sprawę, wszystkiego. A najlepiej skłonić rząd do dymisji i przeprowadzić przyspieszone wybory, których domaga się rosnąca z godziny na godzinę liczba obywateli – to postulaty wychodzące od PiS i zaprzyjaźnionych z tą partią mediów. Ale nawet te niespecjalnie zaprzyjaźnione, zwłaszcza stacje telewizyjne, też podchwyciły ten dekadencki klimat końca epoki, kiedy już – cytując klasyka Kononowicza – nie będzie niczego.

Do polskiej polityki na pierwszą linię wracają echa IV RP: nieumiarkowanie, przeskalowanie, histeria, suma wszystkich strachów. I odautorskie komentarze telewizyjnych dziennikarzy, którzy prześcigają się w dramatycznych puentach, ze słynnym już „Gdzie jest premier?” na czele. Publicystka prawicowa uprzejmie odpowiada, cytując tytuł czeskiego serialu dla dzieci sprzed lat: „Nikto nie je doma”. Padają znane z niedalekiej przeszłości słowa: hańba, podłość, kompromitacja, porażająca wiedza, kłamstwo, zamach stanu, bezprawne działania, w krę...