POLITYKA

środa, 26 czerwca 2019

Polityka - nr 37 (2671) z dnia 2008-09-13; s. 24-27

Kraj

Martyna Bunda

Męka znękanej miłości

Co roku od obsesyjnej miłości ginie 50 osób. Obiekty uczuć albo ich partnerzy. Zwykle wcześniej jest czas, żeby morderstwu zapobiec. Ale w polskim systemie prawnym dopóki nie zabiją, nie sposób nękających ścigać.

Kilka głośniejszych spraw. Zupełnie świeża: Paweł K., 23 lata, instruktor jazdy konnej. Agata była jego uczennicą. Namawiał ją na wspólną ucieczkę, a gdy z nim zerwała, zaczął dzwonić, prosić, wreszcie grozić. Ukradł jej konia. W końcu wszedł przez balkon do jej domu. Wbił Agacie nóż w głowę: jeśli z nim nie będzie, to z nikim. Poranił domowników. Potem sam poszedł pod bramę więzienia powiedzieć strażnikom, że właśnie zabił człowieka.

Sprawa najbardziej drastyczna: Tomasz K., 19 lat, syn rolnika ze Śląska. Świetny uczeń, za wyniki dostał od starosty stypendium. M., fryzjerka, rok starsza, była jego pierwszą, a Tomasz był nieśmiały w stosunku do dziewczyn. M. zaręczyła się z kimś innym. Tomasz najpierw dzwonił do tego drugiego i odkładał słuchawkę, potem zdewastował konkurentowi samochód. Wreszcie zaczaił się, oblał go benzyną i podpalił. Zabił.

Ta najbardziej typowa: Janusz Sz., 57 lat, technik elektronik, chwilowo na bezrobociu. Zakochał się w Annie M., która jako pracownica socjalna odwiedziła go w domu. Najpierw ...

Dużo więcej niż zazdrość

Według amerykańskiej organizacji National Violence Against Women (zajmującej się przeciwdziałaniem przemocy wobec kobiet) – stalking to świadome i złośliwe nękanie obiektu swoich uczuć tak, że napastowany odczuwa strach i przerażenie. Badacze uważają, że za stalking powinno się uważać nękanie trwające dłużej niż pół roku. Zwykle składają się nań: telefonowanie, wysyłanie esemesów i e-maili, składanie niemile widzianych podarunków czy kwiatów, a także groźby, zachowania agresywne, śledzenie, obserwowanie. Nie jest stalkingiem zwykła adoracja lub zazdrość – tu reagujemy gniewem lub agresją, ale jest to zwykle reakcja na konkretną sytuację i jesteśmy świadomi przeżywania tych emocji. Stalker często nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego postępowanie przynosi cierpienie i ból osobie, której dotyczy, albo też prześladowanie jest działaniem odwetowym, sposobem na wyrównanie rachunków za zranioną dumę. („Były narzeczony jak przekleństwo”, „Pomocnik Psychologiczny”, POLITYKA 43/07).