POLITYKA

Poniedziałek, 17 czerwca 2019

Polityka - nr 25 (2609) z dnia 2007-06-23; s. 40-44

Rynek

Martyna BundaUrszula Szyperska  [wsp.]

Metry nerwów

Co dziesiąte warszawskie mieszkanie powstaje w luksusowym apartamentowcu – tu ceny równają do londyńskich. Kto je kupuje? Za co i po co? I w ogóle – jak się w stolicy zdobywa dach nad głową?

Monika Krzemińska, współwłaścicielka pośredniczącej w milionowych inwestycjach na rynku nieruchomości agencji Wood Lark Groop, swoje pierwsze mieszkanie w apartamentowcu kupiła ze świadomością, że nigdy w nim nie zamieszka. Inaczej niż pierwszą w życiu kawalerkę, którą jako dwudziestoparolatka sfinansowała z kredytu, z przeświadczeniem, że złapała Pana Boga za nogi. – Gdy po paru latach okazało się, że bank wyliczył mi bardzo dużą zdolność kredytową, postanowiłam to wykorzystać – opowiada o zakupie w apartamentowcu. – Ofertę znalazłam w gazecie: dobre osiedle, garaż, mieszkanie trochę ciemne, ale nowe, chociaż z drugiej ręki. Zapłaciłam 460 tys. zł, to było jeszcze przed cenowym boomem. Kilka dni przesiedziałam w tym mieszkaniu, ciągle otwierając drzwi kolejnym oglądającym.

Strategia mieszkaniowa Moniki Krzemińskiej związana z jej własnymi lokalowymi potrzebami to zupełnie inna historia: mieszkają z narzeczonym na jego 60 m kw., przymierzają się, żeby zmienić je na dom, który planują wybudować na jego rodzinnej działce w modnym podwarszawskim ...