POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 32 (2616) z dnia 2007-08-11; s. 72-75

Świat

Witold Pawłowski

Miasta na piasku

Ile wielkich żurawi pracuje dziś w Dubaju? Wszystkie, które nie pojechały do Szanghaju. Miejscowi opowiadają ten żart z dumą. Ale konkurencja w regionie jest ostra. Właśnie dołączyła Arabia Saudyjska. Ta dopiero będzie potrzebowała dźwigów!

Za saudyjską Dżeddą zaczyna się pustynia, zakurzona pusta droga, mały ruch. Po godzinie sennej jazdy i monotonnego krajobrazu na horyzoncie pojawia się droga wysadzana palmami. Równie dobrze mogłaby to być fatamorgana, ale to nowy trakt do nowego miasta. Tu, gdzie pustynne ściernisko i literalnie nie ma nic, w ciągu trzech, pięciu lat ma wyrosnąć dwumilionowe miasto. Wzdłuż 69-kilometrowego pasa wybrzeża Morza Czerwonego, z widokiem na rafę koralową.

Na razie gotowa jest droga z palmami i makieta, która zapiera dech. Mamy więc laguny i mariny, wieże i wysokościowce, gigantyczne centrum biznesowe, wielki port, centrum sportowe i turystyczne, osiedla wabiące architekturą, uniwersytet na 45 tys. studentów i centralny meczet na 10 tys. wiernych. Nowe miasto zlokalizowano między Mekką a Medyną, dwoma świętymi miejscami islamu. W porcie będzie wielka baza dla pielgrzymów przybywających statkami na coroczną pielgrzymkę hadż, skąd szybką koleją typu francuskiego TGV będą transportowani do Mekki. Taka kolej połączy też z Medyną.

Kiedy oficjalny tytuł władcy brzmi Straż...