POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 48 (3037) z dnia 2015-11-25; s. 50-52

Świat

Piotr Kowalczuk

Miasto wiecznie okradane

Mafia to wcale nie fenomen południa Włoch. W stolicy rozpoczął się megaproces organizacji, która zarabiała na wszystkim; na uchodźcach, samotnych matkach i wywozie śmieci.

Z zeznań i aktów oskarżenia wyłania się porażający rozmiar korupcji w Rzymie. I rewelacja, że mafia wcale nie jest wyłącznie zjawiskiem południa Italii, produktem tamtejszej mentalności i tradycji, które południowcy wysysają od pokoleń z mlekiem matki, a może nawet dziedziczą genetycznie. Naturalnie macki organizacji mafijnych – cosa nostra (Sycylia), ’ndrangheta (Kalabria) i camorra (Kampania) – sięgają i bogatej północy. Mafie mają tam swoich rezydentów, związki z biznesem i udziały w wielkich inwestycjach, jak choćby w mediolańskim Expo. Jednak w Rzymie, po raz pierwszy w dziejach włoskiego bezprawia, jak samosiejka wyrosła zupełnie niezależna mafia miejscowa bez żadnych związków z południem.

Śledczy nazwali ją Mafia Capitale (Mafia Stołeczna). W strukturze i metodach działania rzymscy mafiosi odwzorowali to, co jest ponurą rzeczywistością południa: zblatowanie gangsterów z politykami i biznesem. Mafia Stołeczna była stowarzyszeniem przestępców okradających na potęgę największe włoskie przedsiębiorstwo: państwo, a przede wszystkim własne miasto. Chodzi o miliardy euro. Wszystko wskazuje na to, że w proceder zamieszany był ...