POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 7 (3198) z dnia 2019-02-13; s. 92-97

Na własne oczy

Jędrzej Winiecki

Miasto wyobrażeń

Najbogatsza metropolia Chin kończy 40 lat. Miasto, które powstało z niczego, ma być dzisiaj witryną wszystkiego, z czego dumni są Chińczycy.

Trochę Shenzhen zawdzięczamy. Malarze z przedmieścia Dafen dostarczają rocznie miliony kopii obrazów wielkich mistrzów. W niektórych zakładach olejne reprodukcje powstają taśmowo. Są specjaliści od chmur, są od budynków, inni domalowują drzewa itd. Spod ich pędzli wychodzą słoneczniki van Gogha, nieśmiertelne Mona Lisy i geometryczne kompozycje Picassa. Owoce ich pracy wiszą po mieszkaniach, hotelach i biurach wszystkich kontynentów.

Kilka lat temu szacowano, że z Shenzhen pochodził co czwarty telefon komórkowy, licząc z pokątnie poskładanymi imitacjami. Ich eksport miał napędzić arabską wiosnę. Za sprawą tanich shenzheńskich komórek, niby znanych marek, dostępnych za cząstkę ceny oryginału, młodzi Tunezyjczycy i Egipcjanie zyskali nieskrępowany dostęp do internetu i serwisów społecznościowych, przez które skrzykiwali się na protesty przeciw leciwym dyktatorom.

Był czas, gdy miejscowe fabryki jednego tajwańskiego Foxconnu, głównego podwykonawcy Apple, zatrudniały setki tysięcy robotników, ręcznie składających pierwsze jak najbardziej oryginalne iPhone’y i pozostały sprzęt sygnowany znakiem nadgryzionego ...

Załączniki

  • [Hongkong - mapa]

    [Hongkong - mapa] - [rys.] Mazurczyk Lech