POLITYKA

Sobota, 17 sierpnia 2019

Polityka - nr 25 (2710) z dnia 2009-06-20; s. 17-19

Kraj

Adam Krzemiński

Między dekalogiem a konstytucją

Partie określane potocznie jako chadeckie stały się po wyborach główną siłą Parlamentu Europejskiego. Ale czy istnieje jeszcze prawdziwa chadecja? Ile w niej chrześcijaństwa, ile demokracji? Ile postępowej siły, a ile politycznego konformizmu?

Nie tylko u nas politycy unikają tradycyjnych emblematów ideowych – socjaldemokracji, liberałów i tak znaczącej przez całe dekady chadecji. Podobnie jest we wszystkich krajach dawnego bloku radzieckiego i coraz częściej także w starej Europie. Czyżby rzeczywiście, wraz z upadkiem komunizmu, skończył się też wiek dawnych ideologii europejskich?

Rzut oka na Niemcy i Austrię temu zaprzecza. W obu krajach chadecy i socjaldemokraci od pół wieku zmieniają się u władzy lub wspólnie rządzą w wielkich koalicjach. Wszelkie znaki wskazują, że we wrześniu Angela Merkel wygra wybory i CDU/CSU nadal będzie rządzić; wszystko jedno, czy z liberałami, czy z socjaldemokratami. Niemiecka stabilność partyjna jest jednak wyjątkiem. Włoska Democrazia Cristiana w ogóle przestała istnieć. A przecież chadecja jeszcze niedawno była jednym z największych sukcesów w europejskiej historii idei i polityki partyjnej XX w.

W końcu ta Europa Zachodnia, do której tak tęskniliśmy, była w ogromnej mierze dziełem partii chadeckich: ...