POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 11 (3000) z dnia 2015-03-11; s. 58-59

Świat

Tomasz Walat

Między nami wikingami

Gdy skandynawscy narciarze bili się o medale mistrzostw świata w Szwecji, na trybunach ich kibice stoczyli ze sobą wojnę na złośliwości i stereotypy.

Szwedzka i norweska prasa narzekają, że mistrzostwa w Falun były „orgią nacjonalizmu”, a w reakcjach kibiców krytycy dostrzegli więcej elementów religii niż zafascynowania sportem. Na trasach narciarskich ścigały się narody, a nie jednostki. Szwedzkie gazety podsyciły te nastroje, skupiając się na drobiazgach, często poniżej pasa, spekulując na przykład, jakie stringi włożyła pod kombinezon najpiękniejsza zawodniczka mistrzostw Norweżka Therese Johaug.

Bohaterem mistrzostw – dla szwedzkich gospodarzy głównie negatywnym – stał się czterokrotny złoty medalista Norweg Petter Northug. Może on i dobrze jeździ na nartach, ale przecież rozbił samochód po pijanemu i przyjechał na mistrzostwa z wyrokiem w kieszeni – pisała szwedzka prasa. Podkreślała, że Northug będzie musiał jeszcze odsiedzieć 50 dni w areszcie domowym, kontrolowany przez elektroniczną bransoletkę. Jeśli więc przeciwnikowi można coś wytknąć, to zaspokojone będzie uczucie Schadenfruede: Northug zdobył sam dwukrotnie więcej złota niż cała reprezentacja Szwecji.

Nuworysze z Norwegii

Wojna na flagi na trybunach to niejedyny przykład animozji między sąsiadami. Od czasu do czasu rozniecane ...