POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 4 (4) z dnia 2019-04-24; Pomocnik Historyczny. 2/2019. Dzieje wspólnej Europy. Wydanie II uzupełnione; s. 18-27

Wczoraj

Adam Krzemiński

Między republiką a cesarstwem

Europejskiej cywilizacji, tkwiącej korzeniami w starożytnych kulturach Grecji i Rzymu, od zarania towarzyszy napięcie między republikańską a imperialną formą organizacji życia, między łączeniem i dzieleniem, wielkością i małością.

Dwoista Europa. Europa była kobietą. Zeus jako byk uprowadził tę fenicką księżniczkę na Kretę, gdzie urodziła mu trzech synów. Językoznawcy potwierdzają to spotkanie Wschodu i Zachodu (art. s. 14). Samo słowo Europa wywodzi się z greki i języków semickich i oznacza albo łagodne wznoszenie się, albo zachód i mrok. I ta dwoistość jest urodą Europy.

Jeszcze kilkanaście lat temu akurat w Ameryce pojawiły się głosy, że Europa nie tylko się odrodziła (Elisabeth Pond), ale i w postaci unii znalazła urzeczywistnienie europejskiego marzenia (Jeremy Rifkin), które Europejczyków lepiej prowadzi w przyszłość niż Amerykanów obietnica szczęścia sformułowana przez ojców założycieli USA. Dziś mamy brexit, kryzys grecki, migracyjny, rewizjonizm Putina i izolacjonizm Trumpa. Jest fala islamistycznego terroryzmu i narastający eurosceptycyzm lewicowych i prawicowych populistów. Także spór Brukseli z Warszawą i Budapesztem o „demokrację nieliberalną”. Stąd w europejskich księgarniach roi się od epitafiów dla UE: „Europa, której nie ma. Fatalna siła wybuchowa ...