POLITYKA

Czwartek, 18 kwietnia 2019

Polityka - nr 11 (2546) z dnia 2006-03-18; s. 104-106

Społeczeństwo / Obyczaje / Zakopane lustrowane

Jan Dziadul

Między wierszami

„Wzywamy wszystkich w kraju i za granicą do bojkotu »Tygodnika Podhalańskiego«. Wzywamy do bojkotu współpracujących z nim firm i reklamodawców” – to fragment oświadczenia, jakie trafiło do mieszkańców Zakopanego i powiatu, podpisanego przez 62 osoby, w tym burmistrza, jego zastępców i przewodniczącego Rady Miasta.

Oświadczenie jest reakcją na opublikowany w „Tygodniku Podhalańskim” artykuł „Agent czy ofiara SB”, w którym połączono – na podstawie dokumentów z archiwum IPN – osobę ks. Mirosława Drozdka, kustosza sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach, kapelana góralskiej Solidarności, z agentem SB o pseudonimie Ewa. Sygnatariusze oświadczenia wpisują publikację w scenariusz trwającej od dawna walki z Kościołem: „(...) niepokojące jest to, że w III RP walka nie ustała, choć nie uczestniczą w niej instytucje państwa. Przybrała bardziej wyrafinowane formy i toczy się pod hasłami wolności słowa. Po śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II stała się otwarta i bezpardonowa. Wrogowie Kościoła pod pozorem dążenia do ujawnienia prawdy zabrali się do stronniczej i selektywnej lustracji księży mającej pokazać Kościół z jak najgorszej strony. Ujawniają raporty funkcjonariuszy SB, przyjmując te zapisy jako oczywistą i pełną prawdę (...)”.

Ta sprawa przelała tylko czarę naszej goryczy – mówi Krzysztof ...

Tygodnik transkontynentalny

Zakopane, Chicago, Toronto

Pierwszy numer „TP” wyszedł pod koniec 1989 r. Wydawcą zostało Zakopiańskie Towarzystwo Gospodarcze, spółka z o.o., mająca blisko 30 współudziałowców, m.in. udziały kupił, i jeszcze zachowuje, Adam Bachleda-Curuś. Początkowo „TP” zaangażował się w politykę, wspierał stronę solidarnościową i rozliczał socjalizm. Ale pismo w stylu podziemnego biuletynu zaczęło tracić czytelników. W połowie lat 90. „TP” zmienił formułę – stał się lokalną gazetą o „ludziach i dla ludzi”. Lokalny charakter i prześwietlanie władzy aż do bólu spodobało się czytelnikom, ale nie wszystkim założycielom. Zaczęli pozbywać się udziałów, które chętnie kupował Jerzy Jurecki. Dziś ma ich 76 proc. i kontroluje spółkę. „TP” nie zamknął się przed politykami, ale nie preferuje żadnej opcji. Pozostała niechęć do lewicy – po zwycięstwie Kwaśniewskiego pierwsza strona gazety była czarna. „TP” ma cztery redakcje – w Zakopanem, Nowym Targu, Chicago (tu sprzedaje ok. 3 tys. egzemplarzy) i Toronto. W czwartek ukazuje się na Podhalu, a w piątek trafia do górali w Chicago (reklamują się w nim m.in. polonijne biura nieruchomości). Za bezkompromisowość w walce z korupcją i patologiami władzy „TP” i Jerzy Jurecki zbierali w ostatnich latach ogólnopolskie nagrody. Pismo zaliczane jest do najlepszych tygodników lokalnych w kraju – ostatnio wychodzi w 20-tys. nakładzie.