POLITYKA

Czwartek, 25 kwietnia 2019

Polityka - nr 8 (2338) z dnia 2002-02-23; s. 17-19

Kraj

Janina Paradowska

Miło już było

Aleksander Kwaśniewski i Leszek Miller: konflikt, spór, różnica zdań?

Prezydent Aleksander Kwaśniewski i premier Leszek Miller – ci dwaj ludzie mają dziś największy wpływ na bieg wydarzeń w Polsce. Politycy, media, obserwatorzy, sfery gospodarcze śledzą każdy ich ruch, każda różnica zdań podlega natychmiastowym interpretacjom i nadinterpretacjom. Czy to już konflikt, czy tylko rozbieżności? Czy to tylko przeciąganie liny między prezydenckim pałacem a premierowską kancelarią o zakres wpływów. Kto tu walczy – politycy czy ich dwory? I o co?

Lista spraw postrzeganych jako konflikty bądź istotne różnice zdań powiększa się z każdym tygodniem. Niechęć prezydenta wobec niektórych kandydatów premiera na stanowiska ministerialne, nominacja prokuratora Kaucza, spór o niezależność banku centralnego i pozycję Rady Polityki Pieniężnej, niechęć prezydenta do gwałtownych zmian w służbach specjalnych, płynąca z prezydenckiego pałacu druzgocąca krytyka zamierzeń ministra zdrowia – to tylko kilka przykładów kontrowersji, które natychmiast wywoływały pytanie: czy to już otwarty spór? Prezydenckie przemówienie w Instytucie Pamięci Narodowej w 20 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, gdzie Aleksander Kwaśniewski odstąpił od obowiązującej w SLD formuły „mniejszego zła” na rzecz nazwania zła po prostu złem, odbiło się dużym echem w środowisku socjaldemokratów. Tym razem krytyczne opinie formułowano już wprost – Aleksander Kwaśniewski dotknął wrażliwego miejsca swej politycznej formacji. Leszek Miller nigdy by tego nie powiedział. To on jest strażnikiem przeszłości.

Ci, którzy są bliżej spraw gospodarczych, mówią z kolei o napię...

Aleksander Kwaśniewski o swych stosunkach z Leszkiem Millerem:

Spekulowanie o jakimś konflikcie między prezydentem a premierem jest pozbawione sensu, dlatego, że my od wielu lat wiemy jak rozwiązywać istniejące między nami różnice. My po prostu rozmawiamy. I nie będzie tajemnicą, że często są to rozmowy takie bardzo zdecydowane, powiedziałbym nawet – ogniste, ale zawsze otwarte wobec argumentów. My szukamy takich rozwiązań, które są po prostu dobre. I czasami oddaję, że rząd ma lepszy pomysł, ale też zdarza się, że rząd mówi: warto posłuchać prezydenta. Mnie się udało, jak sądzę, zdobyć zaufanie nie tylko Leszka Millera, ale i wielu ludzi na lewicy. Moje doświadczenie polityczne, już siódmy rok prezydentury, wiedza, jaką mam na ten temat, a także swoista intuicja, która w polityce jest potrzebna, wskazuje, że warto się z moimi argumentami liczyć, bo to się opłaca na dłuższą metę.

(Wypowiedź dla Radia Zet z 13 lutego)