POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 28 (2713) z dnia 2009-07-11; s. 96

Stomma

Ludwik Stomma

Mini

Państwo zdecydowało się dopłacać najlepszym studentom po tysiąc złotych miesięcznie. Bardzo to słuszne i sprawiedliwe. Nigdy nie za wiele zachęty dla żaków. Tyle że owe premie przysługiwać będą tylko na wybranych uczelniach i kierunkach. I tutaj jest niestety pies pogrzebany. Mniejsza o szkoły. W jedenastu natomiast przypadkach chodzi o informatykę, w siedmiu o matematykę, w sześciu o inżynierię i ochronę środowiska oraz fizykę i fizykę techniczną. Znajdujemy dalej chemię (4), mechanikę i budowę maszyn (2), automatykę i robotykę (2), inżynierię materiałową (2) oraz mechanikę i biotechnologię (po 1). Oto wizja przydatności studiów w oczach naszego rządu. Jakże mi to przypomina onegdysiejsze hasła: „Studenci bliżej zakładów pracy!”, „Z uczelni do produkcji!”, „Fabryki czekają na absolwentów!”. Nie dopłaci państwo żadnemu studentowi, choćby i geniuszowi, który nieroztropnie zainteresował się był naukami społecznymi, historycznymi, filologicznymi, medycznymi, ekonomicznymi etc., a co gorsza, jeszcze studiuje na jakichś uczelniach muzycznych, teatralnych czy, wstyd powiedzieć, na snobistycznej ASP.

Pierwsze ...