POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 30 (2614) z dnia 2007-07-28; s. 29-31

Kraj

Ewa Winnicka

Ministerstwo pani Ani

Anna Kalata z Samoobrony, minister pracy i polityki społecznej, w ciągu roku pozbyła się 150 najważniejszych urzędników. W niełaskę można popaść nawet za kwestionowanie ilości cukierków kupowanych służbowo na potrzeby pani minister.

To nieprawda, że Anna Kalata zjawiła się w polityce polskiej niczym deus ex machina, co zarzuca opozycja. Obserwatorzy życia politycznego powiatu ożarowskiego mogli ją dostrzec już w 2001 r. Właścicielka zakładu blacharskiego, potem kilku hurtowni i przedsiębiorstwa doradztwa finansowego zrozumiała, że w Polsce źle się dzieje i postanowiła działać. Zapisała się do SLD i stanęła do walki o mandat poselski.

Prawdą jest natomiast, że obecna posada to jej pierwsze poważne osiągnięcie. Jesienią 2001 r. przegrała wybory parlamentarne. Potem rozczarowana populizmem socjaldemokracji wstąpiła do Samoobrony i przegrała wybory na burmistrza Błonia. Pozostała w Samoobronie ze względu na „przepełniony miłością i patriotyzmem do ojczyzny całościowy program społeczno-gospodarczy”, wyjaśniała na jednym z czatów internetowych. W maju 2005 r. z ramienia Samoobrony przegrała wybory do europarlamentu, a we wrześniu 2005 r. przegrała kolejne wybory parlamentarne. Musiało być jej przykro, ale w partii zapracowała na świetną opinię. „Jest pracowita jak pszczół...