POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 49 (2170) z dnia 1998-12-05; s. 28-30

Kraj

Janina Paradowska

Ministrowie bez teki,ministerstwa bez sensu

Dymisję ministra transportu Eugeniusza Morawskiego rozpatrywano przede wszystkim wedle klucza, jak dalece związki zawodowe zaczynają sterować rządem, a więc i państwem. Można powiedzieć: sytuacja była jasna i wyjaśniła się jeszcze bardziej. Dymisja ministra transportu przypomina jednak także o tym, że z początkiem przyszłego roku winna dokonać się rekonstrukcja rządu w związku z reformą centrum państwa.

1 stycznia wchodzi bowiem w życie ustawa o działach administracji rządowej pozwalająca premierowi na w miarę dowolne, właśnie w ramach określonych działów, kształtowanie składu Rady Ministrów. Działów tych wydzielono 28, ale ustawodawca z góry przesądził, że niektóre muszą być traktowane łącznie, na przykład budżet ma iść w parze z finansami publicznymi. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, by premier połączył np. transport z łącznością, by przydzielił nowe zadania związane przede wszystkim z rozwojem obszarów wiejskich Ministerstwu Rolnictwa, by kulturę przypisał do edukacji. Wszystko to w celu podniesienia sprawności władzy wykonawczej i ograniczenia administracji centralnej.

Premier ma ambicje, by jego rząd był uznawany za rząd reform, które w dodatku nie będą się kojarzyły wyłącznie z rozrostem biurokracji, a więc jest pole do popisu, są instrumenty prawne i jest plan działań przygotowany jeszcze w czasie, gdy pełnomocnikiem kolejnych rządów koalicji SLD-PSL do sprawy reformy centrum był Marek Pol. Za tak rozumianą rekonstrukcją ...