POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 4 (2942) z dnia 2014-01-22; s. 20-21

Społeczeństwo

Barbara Pietkiewicz

Miś zboczeniec sieje lęk

Z dr. Lechem M. Nijakowskim, socjologiem, o pornografii dziecięcej i o tym, dlaczego nagość dzieci zaczęła nas niepokoić

Barbara Pietkiewicz: – Nie ma już w witrynach zakładów fotograficznych zdjęć gołych bobasów. W aktualnych wydaniach podręczników medycznych też ich nie ma. Na baseny przynosi się maluchy w kostiumach kąpielowych. Wiele zmieniło się w ostatnich latach.
Lech Nijakowski: – Nagość dziecka przez setki lat odpowiadała rajskiej nagości pierwotnych ludzi, spostrzegano ją jako niewinną i naturalną. I tak jest do dziś w wielu krajach Dalekiego Wschodu, np. w Indiach. Ale na naszych oczach narodziło się nowe kulturowe tabu – nagości dziecięcej właśnie. Nawet film „Akademia Pana Kleksa” wyświetla się już bez sceny pod deszczowym drzewem z rozebranymi chłopcami. Pracownicy zakładu fotograficznego, w którym wywoływano akty, m.in. dzieci autorstwa znanej artystki fotografki, wezwali policję, uznając je za pornograficzne. W innych krajach zachodnich jest podobnie, jeśli nie gorzej. W USA dom Jacka Sturgesa, autora fotografii nagich kobiet i dzieci wiszących w najbardziej renomowanych muzeach i galeriach na świecie, został przeszukany przez agentów FBI po doniesieniu laboranta wykonującego odbitki, że ...

Dr Lech M. Nijakowski – socjolog, adiunkt w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, docent w Wyższej Szkole Bezpieczeństwa i Ochrony w Warszawie. Autor książek, między innymi wydanej w 2010 r. pozycji „Pornografia. Historia, znaczenie, gatunki”.