POLITYKA

Czwartek, 23 listopada 2017

Polityka - nr 50 (2584) z dnia 2006-12-16; s. 64-66

Kultura

Katarzyna Janowska

Misia Napoleon

Profesor Janion to najważniejsza osoba we współczesnej Polsce – uważa Kazimiera Szczuka. Zmieniła biografię bardzo wielu ludzi – twierdzi inny jej uczeń Marek Bieńczyk. Jest wielowymiarowa i wielowyglądowa jak Światowid – mówi o obchodzącej właśnie 80 urodziny Marii Janion prof. Henryk Markiewicz.

Na 80-lecie pani profesor jej dawni uczniowie przygotowują specjalną księgę. Na początku księgi będzie drzewo genealogiczne Marii Janion: z grubego pnia wyrośnie czterdzieści gałęzi nazwanych nazwiskami doktorantów pani profesor. Z gałęzi rozwiną się listki, oznaczające jej czterystu magistrantów, i kolejne odgałęzienia zbierające doktorantów, których dochowali się jej dawni studenci. Koronę wielkiego drzewa tworzyć będzie tysiąc osób.

Stanisław Rosiek, dawny doktorant Marii Janion, współtwórca księgi, tłumaczy, że drzewo genealogiczne pokaże zasięg oddziaływania myśli i osobowości wielkiej polskiej uczonej. Napisała kilkanaście książek, które zmieniły nurt humanistyki w Polsce. Jej autorytet, co dziś rzadkie, wybiega daleko poza krąg akademicki. Jej efektownie sformułowane myśli przenikają do potocznej świadomości i zaczynają żyć własnym życiem. „Do Europy tak, ale z naszymi umarłymi” – zdarza się mówić politykom, którzy ograniczyli lekturę jej książki do okładki. „Żyjąc, tracimy życie”, tytuł innej księgi jej autorstwa funkcjonuje jako egzystencjalny bon mot. Właśnie ukazała się jej książka „Niesamowita Słowiańszczyzna”, a już zaczyna pisać następną.

Prof. Henryk Markiewicz: – Przeczytałem gdzieś, że w szkole koledzy nazywali Misię Napoleonem. Widać już wtedy miała cechy przywódcze. Cechuje ją powaga i solenność, ale podszyte dziecinnym żartem, intelektualnym kaprysem.

W czasie wojny na tajnych kompletach Janion uczy się niemieckiego, by w okupowanym przez Niemców Wilnie tłumaczyć poezję Rilkego. Czytając antysemicki „Mały Dziennik” ojca Kolbego zapałała, jak sama mówi, szaloną miłością do Żydów. Po latach zajmowania się romantyzmem, dochodzi do wniosku, że mesjanizm jest naszym narodowym nieszczęściem.

Stefan Chwin, pisarz, uczestnik gdańskich seminariów Marii Janion: – Tkwi w niej duch przekory. Lubi zaskakiwać samą siebie. Pamiętam, jaką frajdę miała w oczach, kiedy odnajdywała jakiś nowy pomysł.

Urodziła się w Wigilię tak jak Mickiewicz. Wilno – kościołów, synagog i cerkwi, precyzyjnie obramowanych błękitem nieba, zostawiło w niej ślad na całe życie.

Jako dziecko chodziła tymi samymi ulicami co Mickiewicz i Słowacki. IV część „Dziadów” to do dziś jej ukochana lektura („wstrząsająca i prawdziwie romantyczna opowieść o miłości szalonej”). Kilka lat temu mówiła, że na nowe odczytanie czeka „Król-Duch” Słowackiego, który „jest wielkim snem, a jednocześnie myślą zagłębiającą się w kurhany, cudowne miejsca Słowiań-szczyzny”. Namawiała filmowców, by nakręcili film według poematu Słowackiego.

W Wilnie jako kilkunastoletnia dziewczynka widziała, jak Niemcy gnają Żydów do Ponar. Nikt stamtąd nie wrócił. Po latach w jednym z wywiadów wyznała, że wówczas samej sobie złożyła przysięgę, że ich pomści. W książce „Do Europy tak, ale z naszymi umarłymi” spiera się z kulturowym wzorcem polskiego antysemityzmu, obecnym nawet u największych: Niemcewicza, Staszica, Krasińskiego, Norwida, a także u wielkich historyków literatury, np. u Stanisława Pigonia, który starał się oczyścić Mickiewicza z podejrzeń, iż pochodził z matki Żydówki. Od czasów wileńskich nie opuszcza jej uczucie tragicznego współczucia dla Żydów.

W szkole fascynuje się antykiem. Grecy mówią: świat jest, jaki jest. Nie popadają w rozpacz, ale równocześnie nie mają złudzeń, nie szukają nadziei. Szczęście nie jest przeznaczeniem człowieka. Takie myślenie przylega do jej widzenia świata. W życie nieodwołalnie wpisana jest katastrofa. Po latach zrodzi się myśl o tragicznej ironii dziejów Polski. (W „Rozmowach na koniec wieku” mówiła: „Cokolwiek zrobiliśmy dobrego w historii, obracało się przeciwko nam: Konstytucja 3 maja – potem rozbiory, Solidarność – stan wojenny itp. Jest w tym grymas historii czy losu”).

Po wojnie z matką i bratem zamieszkała w Łodzi. W ręce wpadają jej numery „Twórczości” redagowane przez Kazimierza Wykę. Zachwyca się tomem Miłosza „Ocalenie”. Zamiast filologii antycznej wybiera polonistykę. Zwraca na nią uwagę Stefan Żółkiewski, krytyk i historyk literatury, redaktor naczelny lewicującej „Kuźnicy”, w latach 50. współtwórca polityki kulturalnej państwa. Zostaje jego uniwersytecką asystentką. Zachwycona wolnością, pokojem, który wtedy wydaje jej się bezprzymiotnikowy, z właściwym sobie żarem i solennością wgłębia się w marksizm. Wstępuje do PZPR. W partii dotrwa do lat 70.

Profesor Markiewicz poznał Marię Janion sześćdziesiąt lat temu na krakowskim zjeździe młodych polonistów. Elegancka, z ładną fryzurą, wspólnie z Tadeuszem Drewnowskim miała odczyt na temat fikcji literackiej. Ponad pół wieku później Maria Janion, jako pierwsza kobieta od wielu lat, odbierze w Krakowie nagrodę imienia Kazimierza Wyki. Henryk Markiewicz w laudacji powie, że jest ona jedną z najbardziej twórczych osobowości współczesnej polskiej humanistyki.

Prof. Henryk Markiewicz ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]